Recenzja książki „Cieplarnia” Briana W. Aldissa autorstwa Mateusza Wiśniewskiego uplasowała się na trzecim miejscu w werdykcie jury Konkursu na recenzję organizowanego przez Miejską i Powiatową Bibliotekę Publiczną w Kutnie.
Mimo iż Brian Aldiss jest wielokrotnym laureatem nagród science fiction, to „Cieplarnia” jest moim pierwszym spotkaniem z tym autorem. Gdy okazało się, że przedmowę do recenzowanej książki napisał ceniony autor fantasy Neil Gaiman, wiedziałem, że będzie to nietuzinkowa pozycja.
Akcja omawianej powieści toczy się na Ziemi, która jednak nie przypomina niczym krajobrazów, które znamy. Przenosimy się kilka miliardów lat w przyszłość, która - jak się okaże - jest bardziej mroczna i przerażająca niż to się początkowo mogło wydawać. Przyczyną jest bezlitośnie prażącei dogorywające Słońce. Efekt cieplarniany sprawił, że nawet największy fan słonecznych kąpieliw Szarm el-Szejk nie ma szans przetrwać. Dodatkowo jest to świat, w którym Ziemia jest gigantyczną, nieprzebraną dżunglą.
Biblia wielokrotnie podkreśla nadrzędną rolę człowieka nad zwierzętami. Zarówno fauna jak i flora sprowadzone są zaledwie do źródła pokarmu. Jednakże w owej powieści cywilizacja homo sapiens jest echem przeszłości, a może jedynie legendą. W gąszczu gigantycznych i drapieżnych roślin w „Cieplarni”, rodzaj ludzki jest zaledwie mikroskopijnym żyjątkiem. Macie w domu rosiczkę albo muchołówkę? To wyobraźcie sobie, że ta tylko czeka, aby was złapać i wyssać wszelkie soki z ciała. I zapomnijcie o nowoczesnej technologii, w ręku trzymacie co najwyżej naprędce zrobioną dzidę. W świecie Aldissa śmierć czeka na zminiaturyzowanych, zielonkawych homo cieplarnianis na każdym kroku.
Główni bohaterowie ukazani są w ciągłej podróży oraz podążaniu przez piętra lasu. Przypomina to brutalny survival. Jeden z nich w dość przypadkowy sposób staje się nosicielem tajemniczego grzyba. Smardz ten jest w stanie analizować oraz kierować nosicielem - i to całkowicie zmienia bieg wydarzeń. Czy okaże się sojusznikiem? Jaki jest jego ukryty cel?
Podziwiam autora za niebywałą fantazję i niespotykany dla mnie dotąd bogaty sposób omawiania przyrody. Poczułem się niemal jak w szkole, na lekcji biologii. Opisy są wyczerpujące, tak więc radzę uzbroić się w cierpliwość. Bez niej powieść ta nie będzie łatwa w czytaniu.
Choć książka jest dość wymagająca, nie zawaham się polecić jej czytelnikom. Jest to dla mnie intrygująca odmiana i liczę, że pozostałe powieści Briana Aldissa pobudzają wyobraźnię w równym stopniu. Po przeczytaniu „Cieplarni” pojawia się zaduma nad kruchością naszego świata oraz respekt wobec upływającego czasu i natury. Możliwe przecież, że taki los czeka naszą planetę.
0 0
Brawo Mateusz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz