Zamknij
REKLAMA

czytaj z eKutno: Słowo na niedzielę

13:44, 22.11.2020 | O.R
Skomentuj Obraz Gerd Altmann z Pixabay
REKLAMA

Dla wielu z nas jednym z remedium na wariację każdego świata, z którym mamy do czynienia, jest sztuka - dzieła artystyczne muzyczne, poetyckie, literackie, teatralne, plastyczne i inne. W eKutno.pl od lat kontynuujemy cykle: czytaj z eKutno, eKuchnia, Czytelnicy piszą i pytają,  motoromaitości,pl. Dziś uruchamiamy cykl Słowo na niedzielę. Trzy osoby wybierają wiersz i rzucają wyzwanie trzem kolejnym i tak powstanie subiektywny wybór utworów poetyckich ku pokrzepieniu ducha na te mroczne czasy. 

W niedzielę 22 listopada wiersze wybrały Ola Kołodziejek - koordynatorka Festiwalu Złoty Środek Poezji i Festiwalu Na Faktach, poetka, Marta Fijałkowska graficzka i instruktor z Kutnowskiego Domu Kultury i Ola Rzadkiewicz z eKutno.pl.

 

Ola Kołodziejek wybrała:

JUSTYNA BARGIELSKA

Trauma o piesku (z tomu "China schipping")

Myliśmy zęby i powiedziałam do męża:

boję się, czy poznam, że umarłam. Bo

czy umrzeć to jest śnić sny jakby nie swoje,

czy może bardziej jak dwieście tysięcy

czarnych perełek, które toczą się za nami

do zsypu. Keep dying, powiedział mąż,

przekonasz się. Żegluj, jasny spłachetku,

dopowiedziałam sobie, nie myśl teraz

o dziurawym oku, przez które cię obserwują

pod kątem abordażu. Ale bardzo mnie wystraszył

ten pojedynek pieska z tramwajem,

gdy mąż powiedział: nie patrz, a za kartką dłoni

piesek podniósł się, był taki wielki

i zapraszał nas wszystkich do swojego

rozprutego brzucha, w którym już czekał ksiądz,

nagie drzewa i z piasku usypane miasto

 

Marta Fijałkowska wybrała:

KRYSTYNA MIŁOBĘDZKA

***

Jestem do znikania

jestem do znikania

chcę niczym

świadczyć

niczego wziąć

niczego mieć

nikogo zatrzymać

i te żal się Boże

podróże

żeby mnie

było więcej

żeby mi się dużo

widziało

jestem wszystkim

czego nie mam

furtką bez ogrodu

 

Ola Rzadkiewicz wybrała:

ZBIGNIEW HERBERT

Patrz morze ( z tomu "Podwójny oddech")

Patrz morze jak niebieski płot

drzewa soczyste linie wiatrów

przez niebo spłynął dobry obłok 

i błękit białym cieniem natarł

 

W zieleń wtopiony dom i dach 

rozgrzewa cieniem ciepły oranż

stąd ziemia niebu pierwszy znak da -

dym błękitny znak wieczora

 

A linie wzgórz jak linie rąk

przychylne sprawom ludzkim jak

wiatr co zbiera bukiet chmur

i każe nam pod niebem trwać

 

Tak bardzo chciałbym w pejzaż ów

jak w bursztyn Ciebie miła zakląć

wprawić jak w obraz, szybę, łzę

pogodną ramę czterech wiatrów

 

Ola Kołodziejek nominuje na przyszły tydzień Agnieszkę Dąbrowską-Walczak, Marta Fijakowska - Katarzynę Krysiak, a ja Panią Teresę Mosingiewicz.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (4)

CzytelnikCzytelnik

7 0

Doskonały pomysł, koniec z polityką, odpoczynek od smutków.
Dziękuję Pani Redaktor 😘 17:04, 22.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AlmakAlmak

3 0

Żarłoczny bezkształt, ośliniały na zwisającej pętli czasu, rubla daje za chwilę uciechy z lustrem stwórcy. 18:26, 22.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Magda1Magda1

1 0

Popieram pomysł 16:10, 23.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kotek psotekkotek psotek

2 0

Do...

Przekleństwa synu! co Kaina piętnem
Straszysz w dzień biały Chrystusową trzodę,
Przybywaj do mnie! w uciśnieniu smętnem
Znajdziesz dla siebie gorycz i ochłodę.
Znanyś mi z dawna, gdy życiem namiętnem
Przyniosłeś duszy swojej wieczną szkodę,
Rzuciwszy cnoty gościniec utarty
I do bram niebios biegnąc, i odparty.

Lepiej ci było wraz z bracią Ablową
Przeżuwać życie na pokory zębie,
Kochać na rozkaz i wierzyć na słowo,
Paląc na stosie ofiarnym gołębie;
Niźli do boju stanąwszy z Jehową,
Przeglądać bytu i nicestwa głębie.
Nie byłbyś nosił fatalnej pieczęci,
Na którą z wstrętem patrzą wniebowzięci!

Lecz tym, czym jesteś, skazany na piekło!
Tym cię mieć pragnę! gościu mój posępny!
Bo jakieś echo podziemne mi rzekło:
Że los nasz jeden, że i ja występny,
Czemu tym bardziej wierzyć teraz muszę,
Gdy jasne niebo z piersi mej uciekło,
I sam zostałem, nieprzystępny skrusze,
A tylko jednej rozpaczy przystępny.

Razem więc z tobą, synu potępienia,
Nad Babilonu wodami usiędziem,
A nieśmiertelni wielkością zwątpienia,
Z swej piersi głosu strasznego dobędziem;
Z Prometeuszów wiecznością cierpienia
I z sępem żądzy, męczarni narzędziem,
W własnej niemocy skowani łańcuchy,
Zostaniem bratnie dwa stracone duchy!

Lecz nim utoniem w niepamięci fali
Przed okiem ludzi skryci w obłok czarny,
Niech ich pieśń nasza gromem wstydu spali:
Że w nikczemności pędząc żywot marny,
Płazowe szczęście, nie wielkość obrali;
Niech ich ród szczęsny, cierpliwy i karny
Z pokorą znosi losów wyrok twardy,
My im zapłaćmy jałmużną pogardy... 00:04, 24.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA