Grażyna Baranowska, pomysłodawczyni cyklu przybliżyła zebranym cechy twórczości poety i czytane przez mieszkańców wiersze poprzedzała krótkim wstępem. Niektóre z osób chętnie interpretowały czytane przez siebie teksty, odnajdując w nich mądrość, dojrzałość, odniesienia do innych autorów czy erotykę, wzruszenie. Dość ujmujące były też interpretacje recytatorskie, aktorskie.
- Zaczęło się od Ballady rycerskiej (1956). To debiutancki tom, w którym zawarł swój program poetycki, polegający na buncie Powołał mnie Pan na bunt, jak pisał w wierszu Święty Szymon Słupnik. Był to bunt m.in. wobec poetyki socrealistycznej, która nie tolerowała dwoistości podmiotu lirycznego i ukazywania świata i inny sposób niż jego odwzorowywanie - mówiła Baranowska. - Grochowiak stosuje nowe rozwiązania artystyczne - lirykę roli, groteskę oraz stylizacje językowe. Podmiot mówiący przywdziewa różne maski, występuje w roli np. sentymentalnego kochanka, innego pisarza, postaci literackiej czy artysty.
Kolejne tomy Menuet z pogrzebaczem (1958), Rozbieranie do snu (1959) to już bardzo wyrazisty i spójny, w dużej mierze groteskowy obraz świata oparty na kontrastach i sprzecznościach, dotyczy to także figury podmiotu. Komizm i koszmar, piękno i brzydota, miłość i śmierć są równouprawnione w sensie ontologicznym.
Rok 1963 przynosi tom Agresty, w którym dominuje cielesność. Dwa lata później w Kanonie groteksowe kontrasty ustępują miejsca tonacjom elegijnym. Centralnym tematem jest śmierć ojca.
- Wiersze funeralne poświęcone jego pamięci stanowią jądro tomu, obrazują etapy doświadczeń uczuciowych związanych z przeżywaniem żałoby. Śmierć nie jest tu już potencjalna i nie jest ptrzede wszystkim horyzontem podmiotu - jest zewnętrzna, dokonana. Nie ma tu wiary w życie pozagrobowe ani ani wyzwalającego materializmu. Panuje tu agnostycyzm. Śmierć cudza, a poprzez nią własna, uzewnętrzniona, nie przeraża ani nie pociąga, wprowadza nastrój powagi. Po raz pierwszy pojawia się powrót do dzieciństwa - mówiła Baranowska. - Poezja jest w tym tomie rodzajem lampy, która wydobywa świat z ciemności, szarości, bieli, z niebytu. Jest Kościołem w wymiarze ducha i szpitalem w wymiarze ciała. Jedynym Kościołem i jedynym szpitalem, których nie należy się bać. Liryki kazimierskie wchodzące w skład tomu zawierają reminiscencje z Pieśni nad pieśniami i poetykę, w której pobrzmiewają echa poezji Leśmiana. Miłość i śmierć ściśle są z sobą splecione , a ciało kobiety raz porównane jest do pejzażu, a raz do ogrodnika, który podlewa ogród ciała mężczyzny, aby zakwitły jego palce.
Grochowiak miał 42 lata kiedy zmarł na marskość wątroby. Alkohol obecny w jego życiu pozwalał też na wyrazistość doznań, spojrzenia na świat, ocen. Zabijając poetę jednocześnie wzbogacał w inne patrzenie. Grochowiak, był więc niezwykle płodnym poetą, w kilkanaście lat, przeszedł artsytyczną drogę poetów dobiegających 80-tki.
W tomie Nie było lata (1969) główny bohater wykreowany jest w nowy sposób, pojawia się też nowy rodzaj metafory. Podmiot mówiący nazywa siebie Poetą Nowym, co zapowiada przejście w nowy etap doświadczeń egzystencjalnych i nowy sposób wyrażania świata. Jest to rozstanie z młodością. Dawne bunty i walki okazały się klęską i teraz są oceniane.
- Dawne, groteskowe zestawienia przeciwieństw okazały się niewystarczające. Ale życie nie przechodzi w kolejny etap łagodnie, czegoś zabrakło. Nie było wprawdzie lata – pory równowagi - lecz trzeba ją osiągnąć w dziele literackim. Klasycyzująca forma wiersza miała wypełnić lukę, przynieść równowagę i uspokojenie. Bunt, atrybut młodości, nie jest już tak gwałtowny, pozostaje, ale „się ustatecznia” - podaje prowadząca.
Polowanie na cietrzewie (1972) przynosi pokazanie procesu twórczego jako brutalnej walki z sobą samym, która prowadzi do autodestrukcji. W marzeniach sennych pojawiają się zmarłe postaci ze świata literackiego i postać dziadka. Życie przypomina bazar pełen usensownionych przedmiotów. W Bilardzie z 1975 roku z kolei pełno odniesień i nawiązań do malarstwa i literatury. Tom został skonstruowany na dwóch opozycjach: walki - afirmacji oraz liryki – epiki. Walka toczy się na różnych polach, także w sferze fabuły, często dramatycznej, oraz w języku. Tak dzieje się w poemacie Rok polski, wydanym po śmierci Grochowiaka jako oddzielny zbiór wierszy, gdzie figury retoryczne i gry słów zaburzają ład i porządek cyklu prac rolniczych.
Grochowiak umiera w 1976 roku, ostatni tom Haiku-images (1978) pojawia się dwa lata po jego śmierci.
-Ten tomik miał mu przynieść ukojenie, wynikające ze wschodniej tradycji gatunku. Haiku wraz z zapleczem światopoglądowym pozwalało szukać harmonii. Chciał spojrzeć z dystansu na różne formy swej życiowej i literackiej aktywności i osiągnąć spokój. Osiągnął go niedługo po ukończeniu tomu – na zawsze. Tomik wyszedł po jego śmierci - kończy pani Grażyna.
***
Odeszli od siebie z powodu nieustaleń
Zgubili adresy i zapomnieli twarzy
Wracali do wspomnień co najwyżej z uśmiechem
Po którejś tam wódce kiedy robi się gorzko
Nie - ani ich pociąg ani też katastrofa
Ani deszcz też nie złączył To było bezpowrotne
To że bardzo kiedyś z powodu nieustaleń
Odeszli od siebie na dwa bieguny mostu
Do pani
Lubię z blachy twego kubka
Pić herbatę gorzką, pani -
Lubię głaskać twego szczura,
Gdy się do mych nóg przyczołga -
Albo gadam z pogrzebaczem,
Albo łajam karbidówkę:
Ordynarna to jest dama,
Nie zdobiąca twego dworu.
A wszak piękne masz niechlujstwo
Z astronomią złych pająków,
Z ciemną kaźnią twej piwnicy,
Kędy boczki mrą na hakach.
O feudalna moja pani,
Chwalę sobie twe domostwo
Wieczny lennik na twych włosach,
Trwały wasal twego żebra...
Kanon
Oddechem poezji jest śnieg albo sadza
Kiedy śnieg jest oddechem- krzewy stoją czarne
A jeśli sadza- to oprósza dłonie
Zakochanych lub katów
Zarówno pobladłe
Głową poezji krzak płonący w nocy
Przy nim jednorożce łby mają wysmukłe
Kruki- dzioby okute w pochewki ze złota
W kolanach dziewcząt
Rysują się słoje
Ojcem poezji-jej bogiem-jej drwalem
ten chory człowiek z drżącym kręgosłupem
Z twarzą tak sztywną jakby bicz ją przeciął
Lub cień
Mkąncego na obłokach diabła
Płonąca żyrafa
Tak
To jest coś
Biedna konstrukcja człowieczego lęku
Żyrafa kopcąca się pomaleńku
Tak
To jest coś
Coś z tamtej ściany z aspiryny i potu
Ta mordka podobna do roztrzaskanego kulomiotu
Tak
To jest coś
Czemu próchniejecie od brody do skroni
Jaki wam ząbek w pustej czaszce dzwoni
Tak
To jest coś
Coś co nas czeka
Użyteczne i groźne
Jak noga
Jak serce
Jak brzuch i pogrzebacz
Ciemna mogiła człowieczego nieba
Tak
To jest coś
O wiersz ja ten piszę
Sobie a osłom
Dwom zreumatyzowanym
Jednemu z bólem zęba
Oni go pojmą
Tak
To jest coś
Bo życie
Znaczy:
Kupować mięso Ćwiartować mięso
Zabijać mięso Uwielbiać mięso
Zapładniać mięso Przeklinać mięso
Nauczać mięso i grzebać mięso
I robić z mięsa I myśleć z mięsem
I w imię mięsa Na przekór mięsu
Dla jutra mięsa Dla zguby mięsa
Szczególnie szczególnie w obronie mięsa
A ONO SIĘ PALI
Nie trwa
Nie stygnie
Nie przetrwa i w soli
Opada
I gnije
Odpada
I boli
Tak
To jest coś
1 0
Dlaczego w tym roku nie było zaproszeń na imprezę? Przecież to jubileuszowe spotkania poetyckie.
1 0
Do kogo to pytanie?
1 0
Jak to do kogo? Do organizatora!
1 0
Do pani M. Konczarek lub od razu do prezydenta pana Z. Wdowiaka, bo on nad nią
1 0
Przecież na portalu ani ta pani ani ten pan ci nie odpowiedzą i w ogóle ci nie odpowiedzą . amiętaj o tym przy wyborach i nie popełniaj błędów.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz