Czesław Majewski i Janusz Tylman w muzycznym tandemie (biały i czarny fortepian) dali dziś w Kutnowskim Domu Kultury prawdziwe show. A pomogli im w tym Monika Szulińska – perkusistka, Joanna Stefańska-Matraszek - sopranistka, Wojciech Malina Kowalewski – perkusja oraz tancerki Anna Dzieńkowska, Joanna Sikorska i Kinga Szczerbicka. Dwóch Dziadków, wiadomo dziś ich święto, do tego jak powiedział Tylman spod Kutna - czyli z Łodzi Majewski i z Włocławka Tylman - dało popisowy występ dla wypełnionej po brzegi publicznością sali domu kultury. Nie zabrakło przebojów operetkowych, filmowych i musicalowych oraz wirtuozerskiej gry na fortepianie czy ksylofonie. Monika Szulińska grała na instrumentach perkusyjnych, w tym właśnie na ksylofonie, całą sobą, cudowna rzecz słuchać takiej muzyki, a podnosząca na duchu widzieć jak muzyczka z pasją i radością uderza pałeczkami w tak przecież delikatny instrument. Pianiści przywitali publiczność fragmentem koncertu a-moll Griega. – To nie będzie tylko koncert, jak powiecie potem Państwo, że byliście na show Majewskiego i Tylmana, to będzie dobrze – mówił Janusz Tylman. – Widzicie Państwo, ja jestem tak z tyłu, Janusz mnie do przodu nie dopuszcza –wtrącił Czesław Majewski. - Ale ja sobie to potem odbiję. –Znacie Państwo Czesia z prasy? Bardzo często się dopuszcza... - skwitował Tylman. Muzyka popłynęła. I tak za koncertem na klawesyn Griega a w Kutnie na dwa fortepiany, jeden biały, drugi czarny, usłyszeliśmy Od nocy do nocy . – Pamiętacie Państwo jak Karol Strasburger zrywał dla Barańskiej nenufary, ale to było 20 lat temu, teraz za zerwanie nenufarów to jest kara śmierci. Nie byłoby Familiady – skomentował Tylman utwór Waldemara Kazaneckiego. – Na szczęście mu się udało, Karol żyje, bardzo dobrze się czuje, widziałem go, świetnie wygląda, jesteśmy rówieśnikami (rocznik 1947, przyp. red.) Oczywiście żarty obu panów wywoływały salwy śmiechu. Potem Joanna Stefańska-Matraszek, solistka Warszawskiej Opery Kameralnej doktor nauk muzycznych, co podkreślił Tylman, zaśpiewała Somewhere z "West Side Story", wreszcie rozbrzmiał Czardasz Montiego. Napisany na skrzypce, (jego kompozytor Monti był włoskim skrzypkiem - przyp.red.), jest bardzo trudnym utworem na fortepian, jednak palce obu panów doskonale poradziły sobie z tym krótkim skomponowanym na motywach węgierskich melodii ludowych utworem.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz