Fotorelacje

Zamknij
16:06, 21.01.2015

Wczoraj w Starostwie Powiatowym w Kutnie Zarząd Powiatu, przedstawiciele Rady Powiatu, zarząd Kutnowskiego Szpitala Samorządowego sp. zo.o w osobach prezesa Andrzeja Musiałowicza, zastępcy dyrektora ds. pielęgniarek Ireny Dałek, zastępcy dyrektora ds. medycznych Grzegorza Koszady spotkali się z położnymi i reprezentantami wszystkich związków zawodowych ze szpitala oraz Rady Pracowników. Na spotkaniu obecni byli również Adam Handzelewicz, przewodniczący Rady Nadzorczej spółki oraz Romuald Juchnowicz-Bierbasz ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego. Powodem spotkania były pisma położnych i pielęgniarek z maja i grudnia ubiegłego roku do ordynatora Witolda Malinowskiego, a potem ordynatora Romualda Juchnowicza Bierbasza, prezesa szpitala i wreszcie do starosty z prośbą o rozwiązanie problemu jednoosobowych dyżurów dziennych i nocnych na oddziale ginekologiczno-położniczym, dyskryminacji położnych względem innych pracowników oraz ogólnego zarządzania tymże oddziałem. - Jesteśmy zmęczone sytuacją, w której obawiamy się o swój los, że nas prezes zwolni, bo popełnimy jakiś błąd. A przecież o taki błąd nietrudno jeśli pracujemy po jednej na każdym odcinku oddziału - mówią położne.- Pracujemy same w nocy, kiedy jest więcej pacjentek nie sposób nie obawiać się o ich życie i zdrowie. Żyjemy w lęku a tak być nie powinno. - Druga sprawa to uważamy, że łamiemy przepisy, standardy położnicze wychodząc z oddziału zabiegowego brudnego na czysty, a tak się dzieje, bo potrzeba pomóc przy pacjentce, bo jedna nie daje rady - mówią pielęgniarki. - Dlaczego pełnimy w ten sposób dyżury? Grafiki się ciągle zmieniają. Sporo z nas choruje, ale są to krótkie zwolnienia. Nie takie jak pani kadrowej ze szpitala czy byłego prezesa, po kilka miesiący albo prawie rok. W piśmie położnych czytamy: Położna bloku porodowego, do którego zalicza się izba położnicza, sala porodowa i sala cięć cesarskich w sytuacji porodu naturalnego, zabiegowego lub cięcia cesarskiego potrzebuje asysty drugiej osoby. Wynika to bezpośrednio ze standardów epidemiologicznych, które określają zakres pracy położnych tzw. czystych i brudnych. Ograniczenie zatrudnienia spowodowało, że niejednokrotnie pod opieką jednej położnej pozostaje 20-30 pacjentek. - Na pierwsze pismo nikt nam nie odpowiedział, na drugie odpowiedź dostałyśmy. 30 lat pracuje w kutnowskim szpitalu i ciagle wracają jak bumerang sytuacje, kiedy pojawia się lista pielęgniarek do zwolnienia, mniej więcej co roku. Moje koleżanki są już taką sytuację wyczerpane nerwowo, one pracują w stresie i w groźbie, że za chwilę związki zawodowe przedstawią im tę listę - mówi Dorota Grabowska, oddziałowa z położnictwa i ginekologii. - Stąd też wzięło się to pismo, nasz odddział jest dyskryminowany w szpitalu. Inne oddziały zabiegowe mają tyle samo łóżek, a jednak mają większą obsadę. My jesteśmy bardzo obciążone pracą, bo jesteśmy po jednej na położnictwie, na patologii ciąży, ginekologii. Ostatni odcinek jest dość trudny, bo jest dużo operacji, zabiegów, są pacjentki z nowotworami. I tam kiedy po południu i w nocy położna jest sama, to czuje się zagrożona, nie czuje się komfortowo na dyżurze. Jest po drugiej stronie oddziału. Wiemy też jacy są teraz pacjenci roszczeniowi, jak mężowie potrafią wyrażać swoje niezbyt pochlebne opinie. A my byśmy chciały aby pacjentki czuły się u nas dobrze, były pod dobrą opieką. Jednak jak zostaje jedna położna po południu i na noc to ona kiedy musi przygotować kilka pacjentek do zabiegów na następny dzień, wykonać zalecenia, wypełnić mnóstwo dokumentacji papierowej, komputerowej. Ona zdaje sobie sprawę, że nie może poświęcić wiele czasu, który by chciała poświęcić, pacjentkom. - Nie może być tak panie prezesie, że na nocy jest jedna pielęgniarka i to nie chodzi tylko o oddział ginekologiczno-położniczy. Zna pan zapewne przypadek z oddziału pediatrycznego kiedy pielęgniarka zasłabła na korytarzu oddziału. Na oddziale było 20 dzieci i jedno z nich zaalarmowało lekarza, bo nikogo nie było aby jej pomocy udzielić. Panie prezesie panie położne i pielęgniarki chcą godnych warunków do pracy, nie może być tak, że przechowują kanapki i wodę na przerwę w szafkach z dokumentami, bo nie mają swojego pokoju. Lekarze wszyscy na oddziale mają gabinety, a położna nie ma gdzie usiąść czy rzeczy zostawić. Nie może być tak, że z powodu jednoosobowych dyżurów, jak pracownik schodzi po pacjentkę z cięcia, z bloku operacyjnego to reszta pacjentek zostaje bez opieki. Panie prezesie przecież można to inaczej rozwiązać, kto inny może przywieźć pacjentkę z bloku- mówi Agnieszka Kałużna Przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Łodzi. - Panie nie podnosiły w pismach swoich wynagrodzeń, chodzi im tylko o godne warunki pracy, o spokój, o brak zagrożenia życia i zdrowia ich i pacjentek.

Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: redakcja@ekutno.pl

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz