Między słowami w majowej odsłonie cyklu pojawiła się choroba psychiczna, jej zrozumienie, strach przed nią, wreszcie walka o zdrowe życie, brak akceptacji i swoiste tabu. Między słowami była też wojna i trudny zawód dziennikarza korespondenta wojennego. To mocne spotkanie było niewątpliwie oswajaniem tematu choroby psychicznej poprzez literaturę i udowodniło wielką wagę literatury faktu, literatury konfesyjnej, której autor dokonuje ekshibicjonizmu, wyznania, i na szczęście dla niego i czytelnika - oczyszczenia.
Grażyna Jagielska jest autorką pięciu książek Korespondent, Fastryga, Płaskuda, Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym,Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku. Wczoraj głównie opowiadała o dwóch ostatnich, związanych z jej chorobą syndromem stresu pourazowego - bojowego, pobycie w klinice psychiatrycznej.
Na początku kutnowski wątek życia pisarki ośmielił i publiczność i autorkę do spotkania między trudnymi słowami.
- To miasto mojego dzieciństwa, byłam tu dokładnie 41 lat temu. Mieszkałam w Szemborowie pod Poznaniem, a rodzinę właśnie mamy od Poznania po Kutno. Przyjeżdżałam wówczas do dużego miasta Kutna z mieścinki pod Poznaniem, chodziliśmy z ciocią na lody. Pamiętam lody, Kutno mniej - mówiła Grażyna Jagielska.- Pisanie książki odbywa się w zaciszu swojego domu, człowiekowi wydaje się, że jest sam i że jest bezpieczny, tak więc wszystkie pytania są zawsze niewygodne. Sytuacja zmienia się kiedy spotykam się z czytelnikami, pisanie nie przygotowuje do tego spotkania, więc po prostu bym uciekła. To co jednak pozwala mi na bycie dziś z Państwem to wielomięsięczny pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Całe leczenie właśnie polega na takim spotkaniu, odbywa się ono w kręgu, a dziś jesteście przede mną. Nie ma z kolei różnicy w treści, bo żeby nawiązać prawdziwy kontakt z drugim człowiekiem trzeba być szczerym, otworzyć się, tak robiłam w szpitalu i tak zrobię dzisiaj.
- W obecnych czasach temat choroby psychicznej nie jest już takim tematem tabu jakim był dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Teraz ludziom łatwiej się przyznać, że korzystają z pomocy psychoterapeuty, że cierpią na depresje, na stany lękowe - mówiła Aleksandra Kołodziejek, prowadząca spotkanie. - Kiedyś tak nie było. Wydana w latach 80 książka Krzysztonia pt. Obłęd musiała być olbrzymim szokiem. Czy myśli pani że teraz jest inaczej, lepiej przyjmujemy takie informacje o chorobie? Czy mogłaby pani dwie ostatnie książki napisać 30 lat temu?
- Wydaje mi się, że ciągle bardzo tego tematu nie lubimy i ciągle szalenie boimy się wariatów. Boimy się ogromnie szpitali psychiatrycznych. Idąc do szpitala, tłumaczyłam sobie, że to jest taki sam szpital jak inny, tylko leczy co innego. Miałam obawy i lęki z tym związane. Myślę, że jest to wina twórców filmowych, mediów. Filmy pokazujące szpitale psychiatryczne są bardzo przerażające, a filmowcy chętnie nas takimi obrazami straszą - odpowiedziała Jagielska. - Kiedy przeglądałam filmy o chorobach psychicznych doszłam do wniosku, że one mają potęgować w nas ten lęk, a nie oswajać z tematem. Mam bardzo dobre doświadczenia i wspomnienia ze szpitala, jest to jeden z lepszych okresów w moim życiu. Po raz pierwszy w życiu, poza okresem dzieciństwa, czułam że przynależę do grupy, znalazłam się pośród ludzi, którzy mnie doskonale rozumieli, pomimo że byli to żołnierze z Afganistanu, Iraku ze stresem bojowym, czy byli to ludzie chorzy z samotności, którzy popadli w głęboką depresję, którzy stracili osoby bliskie i nie mogli, nie umieli bez nich żyć. Wszystkich nas łączyło to samo utrwalony stan lękowy, który nie pozwala normalnie funkcjonować. To rodzi przynależność, zrozumienie i jest bardzo cenne. Nie musiałam nikomu tłumaczyć dlaczego boję się iść do supermarketu, dlaczego boję się zatankować benzynę. To było dla nich oczywiste. Cementowała tę sytuację dodatkowo jedna podstawowa zasada czyli akceptacja. Miałam poczucie, że jestem akceptowana taka jaka jestem, rozsypana i do niczego. Co ważne ktoś mną się zajął, nie musiałam przechodzić tego wszystkiego sama. To rewelacyjne uczucie, że się ktoś nami zajmuje, polecam.
Mąż pani Grażyny, znany korespondent wojenny dziennikarz był na 53 wojnach. Dla niego wiecznego optymisty to była przygoda, adrenalina i nagrody za reportaże, czasem jak mówiła pisarka ścigał się z innymi, jeździł bo inni jeździli, w myśl motta życia jak mogło zabraknąć Jagielskiego na tej czy innej wojnie. Dla niej to były samotność, tęsknota, lęk i kumulacja strachu -panika, a potem kilkumiesięczny pobyt w klinice stresu bojowego, choć to nie ona była korespondentką wojenną, pojechała trzy razy i wystarczyło. Mąż opowiadał jej o wszystkim co tam widział, czuł, zdejmował to z siebie i oddawał jej. A ona nosiła to latami, aż nie wytrzymała, aż przyszło załamanie.
Gość cyklu Aleksandry Kołodziejek opowiadała o żołnierzach, o tych, którzy zabijali, widzieli jak zabijają, byli na wojnie, a potem wrócili i nie mogli odnaleźć się w normalnym świecie. Cierpiały ich rodziny, żony, dzieci, bo nie rozumiały co się z ich mężem, ojcem stało. Cierpieli i oni, którzy starali się chronić swoje rodziny przed wizją wojny, nie mówili więc o tym, nie opowiadali i wskutek tego trafiali do szpitala psychiatrycznego.
Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym to przejmujący obraz związku- miłości do najbardziej znanego korespondenta wojennego. Wojna towarzyszyła rodzinie Jagielskich, ich dwojgu dzieciom, największą jednak walkę o dalsze współne życie musieli stoczyć ze sobą. O tym pani Grażyna nam wczora nie opowiedziała, dlatego warto sięgnąć po książkę i przekonać się, jak rodzina - małżeństwo sobie z tym poradziło.
Jagielska w gorzkich słowach wyznała, że największy koszt emocjonalny jej choroby i pasji jej męża ponieśli synowie. Jeden ma już 29 lat, drugi 17. Pisarka mówiła o sobie, że jest malowaną matką, taką która pozornie wygląda na dobrą, bo spełnia wszystkie obowiązki. Wypełnianie tych matczynych (kobiecych) obowiązków jest zresztą podstawą takiego funkcjonowania. Łatwiej wypełniać właśnie obowiązki niż być zdrową, normalną. Jagielska mówiła, że była obok nich, nie z nimi. To było chyba najmocniejsze wyznanie kobiety, które można usłyszeć, wyznanie chorej matki, która nie poddaje się walcząc o swoje zdrowie psychiczne, ale zdaje sobie sprawę że jej miłość, emocje nie mogą być pełne, są skażone skupieniem na lękach.
- W październiku wyjdzie moja trzecia książka z serii przeżywania traumy, jakby kontynuacja tych ostatnich. Jej bohaterką jest 39-letnia Ewa, z którą byłam w szpitalu prawie pół roku. Dziewczyna z życiem jak z bajki, piękna, zdolna, przedsiębiorcza - zbudowała sama dużą przyznoszącą zyski firmę, znała biegle trzy języki, miała szczęśliwe życie z mężem i z dziećmi. Pewnego dnia wracała z nad morza, kierowca tira zasnął za kierownicą, doszło do czołowego zderzenia. Pół roku leżała w szpitalu, poskładali ją, przez następne 9 lat nie była w stanie wrócić do domu, zająć się dziećmi, cierpiała, bo miała poczucie, że dzieci nie mają matki, wiedziała że one tracą matkę, doświadczenia, dobre życie. Co roku miała robiony rezonans magnetyczny mózgu, ponieważ w wyniku stresu pourazowego obumierała większość komórek mózgowych, stres je zniszczył, nie miała pamięci, ledwie mówiła w języku angielskim. Obraz mózgu po stresie wygląda taka samo jak obraz po przejściu kuli - opowiadała Jagielska. - Niestety jeśli myślimy, że otrząśniemy się ze stresu, że jakoś dojdziemy do siebie, przykro ale tak może nie być wcale. Przestraszyłam Państwa.
W Centrum Teatru Muzyki i Tańca zaległa cisza. Ktoś z publiczności powiedział: - Nie. Postawiła nas pani do pionu.
Jeśli chcecie dowiedzieć się czy historia Ewy kończy się dobrze, czy można wyjść z ciemności, koniecznie w październiku przeczytajcie nową powieść Grażyny Jagielskiej. Ona na pewno da wam nadzieję.
1 0
Wspaniałe spotkanie. Kiedy następne?
1 0
nigdy
1 0
Boję się Konrada Głopotowskiego, kiedy PiS dojdzie do władzy, wybrany przez bezmyślne społeczeństwo.
2 0
Człowieku a czy teraz są wybory na Końcia? Chyba jesteś naćpany.
1 0
Wygrana Dudy i zwycięstwo PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych umocnią pozycję Kłopotowskiego. Gdyby PiS przegrał w Kutnie wysokim wynikiem, może to by przemówiło de centrali, że potrzebna jest zmiana pełnomocnika.
1 0
czemu członkowie PISu sie nie zajma odwołaniem pełnomocnika az takie trudne? zamiast na forach sie rozpisywac, nudne to juz...zróbcie cos w koncu sami.
3 0
Akurat sobie wybraliście miejsce na politykowanie. A byliście na spotkaniu z pisarką i dziennikarką? Pewnie nie, to może warto poczytać i coś napisać a propo spotkania
1 0
akurat wymądrzanie się Gracjanowi nie służy. Nie ma czegoś takiego jak "a propo". Do szkoły marsz!
1 0
Faust to nie społeczeństwo jest bezmyślne to te 25 -cio lecie tak na nich podziałało! Straszy dorosłych ludzi - strasz dzieci może ci uwierzą. I niech dotrze do twej pustej mózgownicy to już nie działa fustracie.
1 0
Dziękujemy za spotkanie
1 0
kolejne spotkanie z cyklu "Między słowami" 25 września, gościem będzie Mariusz Szczygieł
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz