Pułk wraz z 10 Pułkiem Piechoty zmobilizowany w marcu miał za zadanie wykonać bunkry i stworzyć umocnienia obszaru Gołańcz – Wągrowiec.
W Gołańczy zameldowaliśmy się u naszego gospodarza Roberta Menesiaka, a po kolacji odbyliśmy nocny spacer na bunkry i oczywiście pełni wrażeń wróciliśmy po północy - opowiada Konrad Podwysocki, członek SH Pułk 37. - W sobotę przygotowaliśmy się do rekonstrukcji, przebraliśmy się w mundury i pojechaliśmy do Wągrowca poszukać śladów 37 Pułku. Zatrzymaliśmy się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. ppłk.dr.Stanisława Kuklińskiego w Wągrowcu, w której ukrywali się żołnierze 37 P.P. Obejrzeliśmy gablotki historyczne, jednak nie było w nich żadnych eksponatów związanych z pułkiem.
Członkom stowarzyszenia pomogła jednak dyrektor szkoły Beata Dobrochowska-Byczyńska i znaleźli oni potwierdzenie na pobyt 37 Łęczyckiego Pułku Piechoty w jednej z książek wydanych przez byłego dyrektora szkoły. 37 P.P. niewątpliwie stacjonował w tej szkole. Głuchy odgłos naszych podkutych butów jeszcze bardziej pobudzał naszą wyobraźnię - relacjonuje dalej Podwysocki. - Taki sam dźwięk musiał roznosić się gdy po tym gmachu chodzili w roku 1939 pułkowi żołnierze. Następnie poszliśmy do Muzeum Regionalnego w Wągrowcu, gdzie odbywały się obchody 100 -lecia Harcerstwa w Wągrowcu oraz na wycieczkę z Poznania, która dotarła tutaj pociągiem „Wodnik”. Niestety ze śladów po 37 PP znaleźliśmy tylko kilka zdjęć… Cóż bardzo trudno o cokolwiek. Niemcy do 1945 roku i polskie władze od 1945 do 1990 skutecznie starały się zacierać ślady „majowego wojska „…
W Wągrowcu kutnowscy pasjonaci odnaleźli kamień z inicjałami JP (Józef Poniatowski). Cieszyłem się jak dziecko i oczywiście chciałem pierwszy dotknąć kamienia. Towarzyszyła nam wszystkim niesamowite emocje, bo kiedy na nowo odkrywasz historię wyrytą w kamieniu, to tak jakbyś dotknął tamtych czasów. Dla Polaka to ważne chwile - mówi pan Konrad. - Wiesław Paluchowski wiceprezes naszego stowarzyszenia zagadał za to do jakiejś pani i słuchaliśmy jej opowieści.
Pani Pałucka okazała się być bezcennym źródłem informacji dla członków SH Pułk 37. Napis na kamieniu powstał w roku 1939, kiedy to na tym terenie stacjonował 37 PP. Początkowo kamień poświęcony był powstaniu Osady i posiadał jakieś napisy w języku niemieckim. Żołnierze, wśród których byli kamieniarze wyrównali głaz oraz wyryli napisy. Po ich wykonaniu pokryli wszystko białym gipsem i praktycznie odsłonili napis przed odejściem. Kamień przetrwał okupację. Niemcy nie mogąc usunąć na trwałe kamienia po prostu go przewrócili i o nim zapomnieli. Władze PRL nie kwapiły się po wojnie do stawiania pomników armii II RP więc kamień trwał w tym stanie do roku 1980, kiedy to państwo Pałuccy postanowili ustawić go ponownie. W pierwszym momencie zwrócili się do władz, które standardowo odmawiały w takich sytuacjach.
Państwo Pałuccy postanowili działać bez pomocy władzy. Razem z sąsiadami, których nazwisk teraz nie wspomnę zrobili cokół i za pomocą dźwigu podnieśli i ustawili kamień z powrotem. Tak to przetrwała historia wykuta w kamieniu do czasów obecnych. Przetrwały jeszcze fotografie podporucznika rezerwy Wacława Domżała, ówczesnego dowódcy II plutonu, który w marcu miał kwaterę w domu tuż za pomnikiem.18 września został ranny w Bitwie nad Bzurą. Zmarł w szpitalu. Na zdjęciach dowódca Wacław Domżał wraz z żoną i teściami Pani Pałuckiej. Kopie tej fotografii dostaliśmy od pani Pałuckiej za co serdecznie dziękujemy. Obiecując zająć się w przyszłości tym kamienieniem podziękowaliśmy za informację i pojechaliśmy do Gołańczy – mówi Wiesław Paluchowski, wiceprezes SH Pułk 37.
Do Gołańczy wycieczka z Kutna dotarła w sobotę o godz. 13.00. Zwiedziliśmy bunkier. Światło dzienne pozwoliło nam ocenić rozmiary i potęgę betonu. Sam bunkier nie był zbyt duży. Załogę stanowiło trzech żołnierzy.
Kolejna niespodzianka, zostaliśmy oddelegowani do wciągnięcia flagi na maszt, w praktyce wkopania flagi polskiej. Byliśmy niezmiernie dumni, że możemy to zrobić, jednocześnie stremowani. Po hymnie flaga została umieszczona i zaczęła łopotać na jeszcze spokojnym wietrze. Po jakiś 2 godzinach rozszalała się burza… Ratowaliśmy dzielnie namiot z „cywilami”, udało się przetrwać, byliśmy przemoczeni, ale zadowoleni - mówi pan Konrad.
W Gołańczy na V pikniku przy bunkrze członkowie SH Pułk 37 wzięli udział w inscenizacji i jak dodają wrócą tam na pewno. Wiesław Paluchowski, regionalista pasjonat otrzymał wiele wskazówek, gdzie szukać miejsc związanych z pułkiem. Muszę tam wrócić do willi notariusza Malanowicza, świetlicy Bractwa Kurkowego, domu pani Marcinkowskiej na ul. Kcyńskiej, pałacy w majątkach Wiatrowo i wiele, wiele innych - mówi zadowolony wiceprezes stowarzyszenia. Następny wyjazd będzie kilkudniowy, bo mamy sporo do zrobienia.
1 0
Uważam te grupy rekonstrukcyjne za fajna inicjatywę. Lubię tych od Walczaka i tych od Drabika.
1 0
za pamięć bohaterach - żołnierzach walczących na frontach II wś (i nie tylko), podtrzymywanie tradycji, krzewienie wiedzy historycznej, patriotyzmu - wielki szacunek.
1 0
mnie się też podoba, szkoda tylko że to takie kosztowne hobby
2 0
A mnie sie nie podoba. Uważam to za błazenadę.
1 0
szkoda, że punkty na załączonej mapie nie prezentują prawdziwych granic RP a te sztuczne narzucone przez Sowietów
1 0
Każdy lubi to co uważa za stosowne i wedle jego upodobań, ale lepiej mieć jakąś pasję nic nic nie robić.
1 0
Fakt, szkoda, że mapa nie jest z tego okresu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz