Zamknij
REKLAMA

Testy antygenowe II generacji to zwrot w pracy służb medycznych

12:41, 05.01.2021 | m
Skomentuj

Jest marzec 2020 roku. Media donoszą, że pojawiła się nowa mutacja koronawirusa. Wielu myśli, że Polska jest bezpieczna: „Gdzie Polska, a gdzie Chiny?”. Szybko jednak niedowierzanie zamienia się w panikę. Wirus SARS-CoV-2 pustoszy Włochy. Już wiemy, że to kwestia czasu, gdy i do nas dojdzie. A wtedy zapala się jeszcze jedna lampka: „Jak damy sobie radę z organizacją pracy?”. Brakowało wszystkiego – od rękawiczek, przez profesjonalne maski, aż po kombinezony. Ratownicy medyczni wyjeżdżali tysiące razy z wątpliwej jakości zabezpieczeniem. Bali się, mniej o siebie, bardziej o rodziny. Wielu się zaraziło, niektórzy zmarli, inni do dziś borykają się ze skutkami COVID-19. Choć minęło nawet kilka miesięcy od zarażenia, nie wrócili do dawnej sprawności fizycznej. 

W tamtym czasie jedynym testem diagnostycznym był qRT-PCR. Został uznany za najbardziej wiarygodny. Wiadomo było jednak, że to tylko kwestia czasu, gdy laboratoria nie będą miały już mocy przerobowych, by wykonywać te zaawansowane badania na masową skalę. 

Do Polski przyjechały testy antygenowe I generacji, które tylko utrudniły pracę. Z powodu niskiej czułości były niewiarygodne. W niektórych miejscach pacjenci czekali na wynik qRT-PCR w izolatkach na SOR-ach nawet kilka dni. Wpływało to na coraz większy paraliż szpitali. 

Ważny zwrot w diagnostyce koronawirusa

Mutacja SARS-CoV-2 zaskoczyła cały świat. W momencie, gdy medycy starali się na nowo zorganizować własną pracę i zadbać o bezpieczeństwo swoje i pacjentów, naukowcy na całym świecie rozpoczęli wyścig z czasem, by stworzyć coraz skuteczniejsze narzędzia diagnostyczne. Udało się! 

Przełomowym miesiącem był wrzesień. Pół roku po rozpoczęciu pandemii pojawiły się testy antygenowe II generacji, które spełniły wygórowane wymagania. Najlepsze z nich, w porównaniu z qRT-PCR, mają ponad 90% czułości. To rewelacyjny wynik w kontekście testów przesiewowych. Nawet znana na całym świecie cytologia nie ma tak wysokiej czułości. 

Test antygenowy dla służb medycznych – ułatwienie pracy SOR-ów i prywatnych gabinetów lekarskich 

Wiosną takich badań jeszcze nie było. Medycy zrazili się słabą skutecznością testów antygenowych I generacji. Gdy pojawiły się nowe, już bardzo dobre testy antygenowe, i gdy Minister Zdrowia uznał je za podstawę stwierdzenia zakażenia COVID-19 na równi z qRT-PCR – nie wszyscy to rozumieli. Jednak była to  jedna z ważniejszych decyzji, która nie tylko przyśpieszyła diagnostykę, ale nareszcie poprawiła komfort pracy medyków. 

W pierwszej kolejności testy antygenowe dostały SOR-y i Zespoły Ratownictwa Medycznego. Pogotowie może teraz testować pacjentów w karetce. Pracownicy ochrony zdrowia natychmiast więc wiedzą, czy chory powinien być skierowany na oddział covidowy, czy tzw. biały. Nie muszą czekać kilka godzin w kolejce tylko po to, by zrobić mu test.

Jest to też znaczne ułatwienie dla ratowników medycznych. Kombinezony, które noszą, uniemożliwiają im np. zjedzenie kanapki. Gdy przez cały dzień nie wychodzą z karetki, to staje się to ich pierwszą potrzebą. Podobnie jak skorzystanie z łazienki.

Zastosowanie testów antygenowych pozwoliło na szybsze kierowanie pacjentów na izolację. Formalności skracają się do minimum.

Dzięki testom antygenowym do przyjmowania chorych wróciły też prywatne gabinety lekarskie. Oznacza to, że możliwe jest prowadzenie diagnostyki, a jak wiemy, rak nie czeka, aż skończy się pandemia. Pacjenci wręcz zaczęli wymagać od swoich lekarzy, by ci w ramach wizyty wykonywali im test antygenowy II generacji. Lekarze chwalą swoich pacjentów, którzy są już tak oczytani na temat badań - test na koronawirusa, że pytają nawet o markę testu antygenowego, by upewnić się, że wynik będzie możliwie jak najbardziej wiarygodny. Oznacza to, że testy nie są już czymś trudno dostępnym, ale są ważnym narzędziem, które pozwoli nam wrócić do normalnego funkcjonowania. Możemy być testowani wielokrotnie na przestrzeni kilku miesięcy. Testy antygenowe są też coraz tańsze, a jak stwierdził jeden z naukowców z Harvardu – lepiej co kilka dni robić test przesiewowy antygenowy, niż raz na 2 tygodnie diagnostyczny. Musimy po prostu jak najszybciej izolować osoby, które najmocniej zarażają. 

Test antygenowy znakomicie uzupełnia test qRT-PCR

Zrobienie testu qRT-PCR zleca się profesjonalnym laboratoriom. Wykonuje się go przez minimum kilka godzin, a w warunkach pandemii, gdy laboratoria są przeciążone pracą, w skrajnych przypadkach nawet kilka dni. A teraz wyobraźmy sobie, że w tym czasie: pacjentka zaczyna rodzić, ktoś złamie rękę, zasłabnie – nie można czekać, pomoc jest potrzebna natychmiast. Dlatego właśnie m.in. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników wydało oficjalną rekomendację, że testy antygenowe powinny być dostępne na każdym oddziale szpitalnym. 

Jak działają testy antygenowe?

Najważniejsze to zrozumieć, że na rynku jest wiele testów antygenowych produkowanych przez różne firmy. Wybierając test, trzeba zwrócić uwagę na jego czułość. Wszystkie mają raczej wysoką swoistość. Niektóre testy wymagają pobrania wymazu głęboko z nosogardzieli (dla pacjentów często nie jest to miłe), ale są też takie, które działają na podstawie płytkiego wymazu z nosa, jak np. API Covid-Rapid Antigen. Wspólną cechą tych testów jest to, że wszystkie mają tzw. kasetkową płytkę. W jej okienku znajduje się molekuła złota (jest ona dużo bardziej trwała niż zwykły barwnik). Pobrany wymaz w probówce rozcieńczamy w specjalnym roztworze (w ten sposób upewniamy się, że kwas nukleinowy odłączy się od szpatułki) i następnie kilka kropel uzyskanego płynu wlewamy na kasetkę. I czekamy. Zazwyczaj wynik pojawia się już po kilku minutach. Dwie kreski świadczą o tym, że mamy SARS-CoV-2, jedna, że w tym momencie nie ma w naszym organizmie dużej ilości białek tego wirusa. 

Testy kliniczne testu antygenowego API Covid-Rapid Antigen 

W Klinice Ginekologii i Położnictwa we Wrocławskim Szpitalu Klinicznym zostały przeprowadzone badania porównujące wyniki testu antygenowego API Covid-Rapid Antigen i testu diagnostycznego qRT-PCR. Różnica między nimi pojawiła się tylko raz. W kilku przypadkach test antygenowy dał prawidłowy wynik szybciej. 

Lekarze relacjonowali: „To było ważne, że gdy wiozłem z SOR-u pacjentkę na oddział, krzyczałem: „Zrobiłem szybki test antygenowy! Pacjentka jest ujemna!”. Wszyscy oddychali z ulgą. Wiadomo, że wciąż się zabezpieczamy, ale stres nie jest już tak paraliżujący. 

Coraz mniej oddziałów szpitalnych i domów opieki społecznej nie funkcjonuje przez zarażenie koronawirusem

Odkąd pojawiły się testy antygenowe coraz rzadziej słyszymy o tym, żeby cały oddział szpitalny był wyłączony z pracy. Bezpieczeństwo w placówkach medycznych znacznie się poprawiło. Medycy dzielą się też obserwacjami, że qRT-PCR jest to bardzo dokładny test – pacjent nie zaraża w każdym stadium choroby (nie ma jeszcze badań określających dokładny moment, świat dopiero zdobywa tą wiedzę), zdarza się więc, że ma dodatni wynik testu qRT-PCR, i choć leżał na SOR-ze, nikogo nie zaraził. Uważają więc, że gdy test antygenowy jest dodatni, wtedy pacjent jest w kluczowym stadium choroby. Prawdopodobieństwo zarażenia jest wtedy największe. 

Przypomnijmy też, że zasadnicza różnica między qRT-PCR a testem antygenowym polega na tym, że qRT-PCR szuka określonej sekwencji genomu wirusa, potrafi znaleźć nawet niewielką jego ilość, natomiast test antygenowy reaguje na białka SARS-CoV-2. Białka muszą się namnożyć, nie pojawiają się natychmiast po zarażeniu wirusem. Ważne jest też to, że to konkretne białko jest charakterystyczne dla wszystkich koronawirusów, więc nawet jeśli SARS-CoV-2 mutuje, to test antygenowy nadal będzie go wykrywał.

Przeczytaj więcej o akcji: „Testuj, Covid!” na testujCOVID.pl 

()
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA