Marcin Kydryński radiowiec, wędrowiec, fotograf i autor był wczoraj gościem Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kutnie. Wszechstronny, dobrze wykształcony dżentelmen i erudyta był bohaterem gorącego wieczoru, nie tylko za sprawą tematu swojej książki o Afryce pt. Biel. Notatki z Afryki, ale również z powodu żmudnych zmagań z prowadzącą spotkanie bibliotekarką Dorotą Nowaczyk. - Chciałbym Państwa powitać, zgódźmy się w tak nieatrakcyjnym dniu na wyjście z domu i spotkanie się z nami. To jest naprawdę nadzwyczajne, bo teraz mało komu chce się cokolwiek. Tak strasznie mnie wzrusza, że Państwo zamiast przykleić się do telewizorów, tabletów czy nawet książek, co by było wspaniałe, wybrali jednak odważne wyjście do nas - zaczął gość biblioteki. Fot. Cezary Kucharczyk - W pierwszym słowie, wspomniała pani, że przedstawiłbym się jako dziennikarz. Otóż, nie, jako dziennikarz nigdy. Raczej jako radiowiec, bo rzeczywiście nim jestem. Niektórych z Państwa nużę blisko 30 lat w Trójce, z tym, że to nie jest żadne dziennikarstwo, ja po prostu przychodzę sobie do radia i słucham muzyki, która sprawia mi przyjemność. Dziennikarzem może być ktoś, kto odważnie na froncie, niekoniecznie wojennym, ale istotnych zdarzeń politycznych, społecznych, historycznych bada, docieka, rozmawia i potem kompiluje to w fantastyczną opowieść. Dziennikarzem muzycznym też nie, choć to już lepsze od epitetu, którym mógłbym być ugodzony, a mianowicie krytyk muzyczny - prostował radiowiec. - Nie ma nic gorszego, myślę, że w piekle jest już takie dobrze wygrzane, spore miejsce, dla tych którzy się tym zajmują i tak się mianują. Jestem entuzjastą muzyki. - Przyznam się, że często gdy ludzi pytałam, to pierwsze skojarzenie było Kydryński - muzyk - wtrąciła prowadząca. - Ale muzykiem też nie jestem, przepraszam, że ja tak od początku się bronię, jakbym tarczę trzymał. Ale absolutnie nie można nazwać tak kogoś,kto brzdąka sobie na gitarze czy ułożył nawet zgrabne piosenki. Dla mnie to określenie wartościujące. Muzykiem jest Krzysztof Penderecki, muzykiem jest Sting, który codziennie stawia sobie wyżej poprzeczkę. A ja jestem takim leniem muzycznym, który się na sofie wyleguje, brzdąka na gitarze i jak mu coś przyjdzie do głowy, to, to zapisze - kontynuował Kydryński. - Wróćmy do Bieli. Przyznam się, że trochę przed spotkaniem ogarnął mnie lęk, im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej narastał we mnie niepokój, ponieważ ten świat książki jest taki wielowarstwowy, że mogłoby być tyle pytań, które chcielibyśmy zadać dzisiaj ... - A tu żadne się nie nasuwa - wtrącił z żartem Kydryński. - I odpowiedzi, tym bardziej, że 99 procent tutaj siedzących w Afryce nie było i nie będzie mogło być. Afryka, właśnie dlaczego akurat Afryka? - dokończyła Nowaczyk. Mam usposobienie niepoprawnego romantyka, lubię trwanie, lubię coś co się przez lata nie zmienia, przypomina mi jak kiedyś było. Jest w tym sporo nostalgii i melancholii. Afryka jest jedynym kontynentem, który pomimo dynamicznego rozwoju wciąż jest nieprzenikalny i hermetyczny. Tam wciąż, jak sądzę, można znaleźć miejsca, jakimi je opisywał Livingston, Richard Francis Burton, wielcy odkrywcy Afryki. Bardzo lubię nie nadążać, trochę mnie krępuje wszystko co nowe, ponieważ za słowem nowe, kryje się nowsze, za chwilę,moment przejdzie do historii. A ja lubię takie pojęcia, miejsca niezmiennie. Dlatego od czasu do czasu mieszkam w Lizbonie. To takie miejsce na krawędzi naszego kontynentu, które opiera się działaniu czasu. Tam, jak nigdzie indziej, czuję się jakbym mógł żyć bez lęku, że za moment wypadnę z obiegu.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz