Na zaproszenie do udziału w tym niezwykłym wieczorze odpowiedzieli: Anna Danelska, Olga Wilczyńska, Małgorzata Szymańska, Marlena Kluk, Andrzej Moraczewski, Kazimierz Ciążela i Arkadiusz Aulich. Oprawę muzyczną przygotowały uczennice Państwowej Szkoły Muzycznej II Stopnia w Kutnie: Marta Kotlińska, Martyna Baranowska i Julia Szeniak, wykonując własne aranżacje kilku motywów filmowych.
Spotkanie dedykowane było pamięci Bogdana Danelskiego, wieloletniego dyrektora biblioteki (zm. 26. 11.2013.) i Artura Fryza, poety i dziennikarza (zm.14.11.2013.). Pamiętano także o Mirze Michalskiej, poetce (zm. 13.11.2013). W spotkaniu uczestniczyli Ich bliscy i przyjaciele.
Grażyna Baranowska, bibliotekarka, poetka i krytyk literacki, od lat dobry duch i poruszycielka kutnowskiej kultury, rozpoczęła spotkanie od fragmentu wiersza ab urbe condita, z tomu miasto nad bitwą. 24 sonety municypalne Artura Fryza ( jak się zaczyna miasto? od kroku pierwszego/ gdy człowiek rano wstaje by spotkać innego), nawiązującego, tak jak wiele innych jego wierszy, do myśli Emmanuela Levinasa, francuskiego filozofa, według którego najważniejszym ludzkim doświadczeniem w najgłębszym jego sensie jest spotkanie „twarzą w twarz” z drugim człowiekiem - zapowiedź rozmowy, początek słowa oraz początek znaczenia.
- W kutnowskiej bibliotece przecinają się drogi wielu ludzi, także twórców - „bytów osobnych” tworzących w rozproszeniu, biblioteka jest najlepszym miejscem dla ich spotkań. Spotykamy się dziś, by stając wobec siebie twarzą w twarz, podzielić się tym, co w nas najlepsze, najpiękniejsze, najbardziej intymne. Dyrektor Bogdan Danelski mawiał, że biblioteka jest miejscem, w którym tworzy się kulturę - mówiła Baranowska. - Musimy się postarać, aby było nam dziś ze sobą dobrze, bo ten czas, ten miesiąc jest dla nas wszystkich czasem szczególnym i trudnym. Kierujemy dziś myśli ku osobom, których od roku z nami nie ma, ale jest biblioteka – wspólne miejsce naszych myśli.
Podczas spotkania moderowanego przez Grażyną Baranowską głównie zaproszeni autorzy prezentowali swoje utwory, ale nie tylko. Prezentacjom towarzyszyły emocje i osobiste wspomnienia.
Czytania rozpoczęła Anna Danelska, córka Pana Bogdana, która debiutowała w 2012 roku tomikiem Mimikra: -Cieszę, że możemy być z państwem w tym dniu, kiedy niedługo mija pierwsza rocznica śmierci taty. Właściwie od kiedy weszłam do biblioteki, cały czas mam wrażenie, że tata pojawi się tutaj, w tych drzwiach. Bardzo nam go brakuje i tęsknimy za nim. Przez ostatni rok ciężko było mi pisać, niemniej jednak przeczytam kilka wierszy - mówiła pani Ania.
Oto jeden z nich:
***
najbardziej cenię tych świętych
którzy nie widzieli płonącego krzewu
pogrążeni w nocy zmysłów
przemawiają do mnie głośniej
niż ci wniebowzięci za życia
Następnie Barbara Sakson- Kowalska, emerytowany pracownik Kutnowskiego Domu Kultury, przeczytała ważny dla siebie tekst Artura Fryza pt. "kościół świętego wawrzyńca" z tomu miasto nad bitwą. 24 sonety municypalne z takim oto komentarzem: miasto nad bitwą to pierwszy tom wierszy Artura Fryza. Wszyscy mówią: my też go mamy, ale ja go mam, bo autor napisał: "Barbarze Sakson-Kowalskiej, symaptycznej koleżance z linii frontu kutnowskiej kultury, Kutno 3 lipca 2003 Artur Fryz".
Pani Elżbieta Szczesiak odczytała kilka niepublikowanych i oczekujących na wydanie wierszy swojej przyjaciółki, Miry Michalskiej, świetnie zapowiadającej się poetki, która w 2010 r., dzięki inicjatywie przyjaciół, wydała tomik "Inne mieszkanie". Książka ukazała się nakładem ŚSSK Środek, jej redaktorem jest Artur Fryz. Promocja tomu odbyła się w bibliotece, 29 września 2010 r.
Mira zmarła 13 listopada 2013 r. zapamiętałam ją jako ciepłą, cierpliwą i skromną osobę, pokorną i pogodzoną z cierpieniem, który w związku z ciężką chorobą musi znosić. Spotykałyśmy się w bibliotece.
Małgorzata Szymańska, zafascynowana antykiem, debiutowała w 1999 roku interesującym tomem Źródło Aretuzy. Wydała go pod pseudonimem "Helidone" i sama zilustrowała, potem na długo zamilkła. Podczas spotkania przypomniała kilka najważniejszych tekstów z tomu oraz fragment prozy utrzymanej w konwencji realizmu magicznego, nad którą pracuje już kilka lat.
- Źródło Aretuzy jest pamiętnikiem z moich morskich podróży, głównie do Grecji, którą przemierzyłam wzdłuż i wszerz, ponieważ kocham podróżować. Zilustrowałam go moimi akwarelami, które również powstały podczas podróż - powiedziała Szymańska.
Drogi Andrzeja Moraczewskiego, wszechstronnego artysty z Żychlina oraz Artura Fryza skrzyżowały się właśnie w bibliotece, kiedy to Andrzej prezentował swoje rzeźby i obrazy na wystawie indywidualnej w bibliotecznej galerii, istniejącej w latach 2000-2005. Jego barwne madonny zainspirowały Artura do stworzenia cyklu wierszy "madonny cicho". Powstała wystawa złożona z tekstów Fryza i rzeźb Moraczewskiego, która była eksponowana w Muzeum Regionalnym w Kutnie oraz Muzeum w Łowiczu wiosną i jesienią 2003 roku. Obraz artysty z Żychlina znajduje się również na okładce drugiego tomu Fryza pt. "przed zamknięciem" z 2002 r. Andrzej debiutował w 2009 r. tomem poetyckim "Jeśli widziałeś człowieka", jego promocja odbyła się właśnie w czytelni kutnowskiej biblioteki. Wspominając swoje związki z Arturem Fryzem, Andrzej odczytał m.in.. wiersz poświęcony jego pamięci, który następnie przekazał bibliotece, na ręce Grażyny Baranowskiej, a na koniec zaśpiewał autorski utwór Poezja, akompaniując sobie na gitarze.
Pamięci Artura Fryza
Poeci odchodzą.
Zawsze niespodziewanie
za szybko poza wąski margines,
oddzielający światło od ciemności.
Choć pisałeś o tym na długo wcześniej
gdzieś pomiędzy wersami,
lecz nikt nie odczytał ich w porę.
Poeci pijani światłem odchodzą,
potknąwszy się o jakiś banał codzienności
nagle wypadają za bezpieczną barierkę
ze swych wysokich balkonów
na czwartym piętrze świadomości.
Staczają się ze śliskich ścieżek,
wiodących ku wyniosłym szczytom Parnasu
w głuchą przepaść milczenia.
Jeszcze polecą za nimi, lekko w dół
bezwładne, ostanie słowa
jak lawina strąconych kamieni.
Zaciążą na nich pieczęcie
nieświętej ludzkiej pamięci.
20 listopada 2013 Żychlin
Olga Wilczyńska, laureatka wielu ogólnopolskich konkursów poetyckich, nie wydała jeszcze tomiku niecierpliwie oczekiwanego przez czytelników, choć jest poetką dojrzałą i uznaną w środowiskach literackich. Olga przeczytała cykl wierszy "trzy pocztówki dla VincentaZ nagrodzonych podczas III Otwartego Konkursu Jednego Wiersza, jaki odbył się podczas Festiwalu Złoty Środek Poezji w 2008 rokuw Kutnie.
Kolejna autorka, Marlena Kluk, w Kutnie mieszka od kilkunastu lat i najpierw - jak sama mówi - nie lubiła naszego miasta, nie mogła się w nim odnaleźć. Jednakże dzięki kulturze i literaturze, do których zbliżyły ją zajęcia w Uniwersytecie Trzeciego Wieku, zaczęła je poznawać i odkryła, że to jest właśnie jej miejsce. Teraz czuje się już tutaj dobrze i robi to, co lubi: pisze, gra w teatrze amatorskim, uczestniczy w zdarzeniach kulturalnych. Jej wiersze przepełnione emocjami i kolorami powstają pod wpływem konkretnych doświadczeń.
Arkadiusz Aulich stawia swoje pierwsze kroki w poezji, i jak mówiła wczoraj prowadząca spotkanie, są to kroki pewne, oryginalne i rokujące literacki rozwój. Interesuje go twórczość romantyków i zamierza pójść w kierunku poezji zaangażowanej, jednak największą jego fascynacją jest twórczość bitników. Początkujący poeta, mimo ogromnej tremy, zaprezentował kilka odważnych „faustowskich” erotyków. Już czekamy na więcej takich tekstów.
- Dzisiejszy wieczór to nie tylko prezentacja kutnowskich poetów, to wieczór poświęcony dwóm panom. Znałem ich obu, choć byli ode mnie bardzo różni. Dyrektor Danelski wychodził poza bibliotekę, to nie był administrator. To był człowiek, któremu chciało się coś więcej robić - mówił Kazimierz Ciążela, autor zbioru wierszy Rymowanki z przesłaniem… i bez też… wydanego w 2013 przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej. - Bogdan Danelski to był człowiek z otwartym sercem, zawsze pomógł, zawsze doradził. Oprócz książek dostawialiśmy tu ciepło i życzliwość. To było coś wielkiego, tworzyło atmosferę tego miejsca. A jeśli chodzi o Artura Fryza, to mieliśmy zupełnie inny stosunek do poezji, inne do niej podejście. Fryz traktował poezję jako powołanie, coś świętego, a ja ją traktuję jak żonglerkę rymami. To, co piszę, to są bardziej rymowane felietoniki publikowane w gazecie. Doskonale wiedziałam, że Fryz uważa mnie za grafomana i tak mocno się nie mylił. Tym niemniej zawsze jakaś nuta przekory i zazdrości kiełkowała we mnie. Jak wydał pierwszy tom poświęcony naszemu miastu, to napisałem tekst, który przy okazji drugiej jego książki przeczytałem na spotkaniu promocyjnym. A wiersz zaczynał się "Jest w Kutnie prawdziwy poeta, pewnie pisze wiersze, kiedy polot ma... "
Grażyna Baranowska przypomniała również ludzi pióra zrzeszonych w nieistniejącym już Robotniczym Stowarzyszeniu Twórców Kultury, które przez kilka lat w bibliotece miało swoją siedzibę: Irenę Latecką, Irenę Adaszewską, Juliana Nowaka, Szczepana Chróścika i Henryka Czerwińskiego. Ich teksty wydawane były w formie powielanych na ksero zbiorków i almanachów.
- W tym roku minęło pięć lat od śmierci Henia, a była to niezwykła, barwna postać. On prawie mieszkał w bibliotece. Nie ma i nie było chyba w całej Polsce takiego czytelnika, który pisałby wiersze dla bibliotekarek i dyrektora- wspominała Baranowska.
Dorota Nowaczyk, pracownik wypożyczalni książek, ze swadą przeczytała humorystyczne rymowanki pana Henryka „ku chwale biblioteki”. Niektóre opiewały pracę i urodę bibliotekarek, niektóre wychwalały Pana Danelskiego, który jawił się w nich jako charyzmatyczny szef, ciepły lecz stanowczy człowiek.
Czwartkowy wieczór na długo pozostanie w pamięci tych, którzy przyszli do biblioteki, ze względu na szczególną atmosferę. Tak właśnie należy wspominać ludzi bliskich, którzy odeszli - ze łzami w oczach, ze śmiechem i anegdotą. Nie przybyli tylko ci, którzy kulturą w Kutnie dyrygują i których bliskim współpracownikiem był pan Bogdan Danelski - przedstawicieli władz i rady miasta. Pozostawiam to bez komentarza.
Teraz kilka moich osobistych refleksji. Miałam zaszczyt i wielkie szczęście poznać w bibliotece wielu ciekawych, wspaniałych ludzi, m.in. Panów Danelskiego, Czerwińskiego i Chróścika oraz Mirę Michalską.
Kiedy uczyłam się w liceum, wiele godzin przesiadywałam w czytelni, przepisując potrzebne do nauki fragmenty książek. Czasem siedziałam aż do końca pracy biblioteki, do pań z czytelni mówiłam "jeszcze tylko kawałek". Aż pewnego dnia zdecydowałam się zapytać właśnie pana dyrektora czy wolno mi niektóre pozycje z czytelni wypożyczyć na sobotę i niedzielę. Pan Bogdan wymownie zamyknął oczy i wykonał jedyny w swoim rodzaju gest ręką. Trudno to opisać, ale ci, którzy go znali, wiedzą, o co mi chodzi. W każdym razie wiedziałam, że mogę i to wielki zaszczyt, bo zostałam obdarzona zaufaniem pana dyrektora, pomimo że nie jestem osobą dorosłą. Zawsze go spotykałam, bo dużo czytałam, potem wypożyczałam płyty winylowe, później przyszedł czas na filmy. Kiedy dorosłam, współpracowaliśmy zawodowo, czasem bywało gorąco, ale zawsze się dogadaliśmy. Rozmawialiśmy też czasem „od serca” i to było niesamowite! Spotykałam pana Danelskiego również w drodze z pracy, wtedy zamienialiśmy kilka zdań, zawsze miał dla mnie uśmiech. Kiedy go zabrakło przypomniałam sobie, co mi powiedział w naszej ostatniej rozmowie: " Pani Olu, pani się nie daje".
Biblioteka to książki i ludzie, to czytelnicy, to bibliotekarze, którzy do tej pory jak pisał pan Henryk Czerwiński niosą „kaganek kultury”. Niech tak więc pozostanie, niech to będzie wspólne miejsce dla ludzi, którzy ukochali kulturę i to miasto.
4 0
Ciekawe i ważne spotkanie, a artykuł nie jest po prostu sprawozdaniem lecz oddaje klimat wydarzenia.
1 0
ktos sie tam bardzo bardzo interesuje nagle poezja co tupet
1 0
dziękujemy pani Grażyno za spotkanie
3 0
czekamy na nastęne - na takie właśnie spotkania liczę w murach biblioteki!!!To było dla mnie wielkie wydarzenie.....wzruszające i pozostanie w mej pamięc na zawsze!i
2 0
Pani Grażyno, to cudownie, że Pani pamięta o tych ludziach, o których należy pamiętać! Proszę konyunuować to dzieło.
5 0
A ja skomentuję nieobecność osób odpowiedzialnych za kulturę w Kutnie. To, że ani prezydent Wdowiak, ani naczelnik Wydz. Kultury, nota bebne mieszkający obok biblioteki nie przyszli na to spotkanie, nie było żadną stratą, biorąc pod uwagę ich lekceważący stosunek do biblioteki (co widać choćby po jej stanie) i brak szacunku dla Dyr. Danelskiego, nawet w takiej chwili. Tych panów nie stać nawet na zwykłą kurtuazję, ale w tym przypadku to chyba dobrze. Przyszły te osoby, które niczego nie muszą udawać, których stosunek do kultury wysokiej jest jednoznaczny i które od lat są związane z biblioteką w sposób niewymuszony.
4 0
Lepiej ze nie przyszli przynajmniej powietrza nie zatruli ich nigdy nie obchodziła biblioteka bo i po co mają się wysilać robili i robią co chcą może po wyborach maleje się im trochę wody w....
3 0
To było spotkanie...super i bez "celebrytów" brawo Pani Grażynko czekam na następne
1 0
AMW nie przybył na wieczór pamięci kolegi?
2 0
Nie było zadnej rozmowy na temat kultury w mieście a o Panu Danelskim było tylko na końcu spotkania.To było spotkanie pt
"Pisać każdy może" a nie wieczór poświęcony tym dwóm zmarłym i zasłuzonym twórcom kultury.kto tu sie głównie chciał wypromować widać na zdjęciach.
1 0
nikt tu nie pisze że im poświęcony, po prostu z pamięcią o nich, a chciałeś rozdzierania szat?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz