-330 gramów wagi, 57 cm, dopiero co urodzony tomik, dlatego tak się mu przyglądam - zaczął poeta Marcin Baran, trzymając najświeższą swoją książkę w rękach.
Baran urodził się w Krakowie, w 1963 roku. Jest absolwentem filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim.
W latach 80. i 90. należał do z kontestatorskiej grupy „bruLion”, z którego wywodzi się wielu znaczących poetów i prozaików (wśród nich Marcin Świetlicki, Jacek Podsiadło, Krzysztof Jaworski, Krzysztof Koehler). Marcin Baran był współzałożycielem oraz redaktorem kwartalnika „bruLion”. Gość Artura Fryza w latach 2000–2003 był związany z „Przekrojem”, pracował w Instytucie Książki, w TVP Kultura. Obecnie jest dyrektorem programowym Festiwalu im. Brunona Schulza we Wrocławiu. Mieszka w Krakowie, gdzie pracuje na Uniwersytecie Pedagogicznym.
W 1997 roku, za tom „Zabiegi miłosne", został nominowany do Literackiej Nagrody Nike. Wiersze Marcina Barana były tłumaczone na języki: angielski, niemiecki, francuski, rosyjski, czeski, portugalski, bułgarski, słowacki, słoweński. W tym roku autor został uhonorowany przez Wrocław Nagrodą Poetycką Silesius w kategorii książka roku (50 tys. zł).
- Wiersze Marcina Barana czytam z nawyku czytelniczego. Jego pierwszą książkę przeczytałem nie znając go, miałem wówczas sporo pytań, nie powiem, że wiersze mi się podobały albo nie podobały - mówił Świetlicki.- Potem wczesnym latem 1990 roku się poznaliśmy.
Baran wydał 10 tomików i jest poetą wciąż poszukującym własnego języka. Niewątpliwie tytułowa utrata płynności to strzał w dziesiątkę, bowiem lawiruje on między cudzymi poetykami i konwencjami, siebie rozmieniając nieco na drobne.
W środę w domu kultury w Kutna poeta mógł poczuć się jak na kozetce u psychoterapeuty, a to za sprawą pytań Świetlickiego, niekoniczenie dotyczących twórczości autora.
- Ze mną to tak jest, że mało kto mnie lubi od pierwszego wejrzenia - mówił Baran. - Na ciebie popatrzą i już lubią, no może później jak poznają już nie lubią. Kiedyś byłem bardziej pewny siebie, potem nabawiłem się kupy lęków.
- Bałeś się na przykład iść do wojska? - zapytał Świetlicki.
- Wojsko upomniało się o mnie dość późno, była to końcówka lat osiemdziesiątych, miałem już żonę i dzieci. Wcześniej miałem problemy z uczuleniem, astmą i tymi papierami z nimi walczyłam, bo dzieci i żona mniej ich przykonywały - opowiadał Baran.
- Czy poeta powinien się żenić w młodym wieku? Czy poeta powinien mieć dzieci? Czy to może się udać?- pytał Świetlicki.
- Jako ojciec trojga dzieci i mąż jednej żony mogę powiedzieć, że to może się udać - odparł Baran. - Mam nadzieję, że ich za bardzo albo w ogóle nie skrzywidziłem. Nie traktowałem nigdy bycia poetą jako zawodu, nie wiem czy można wpisać sobie go do jakiegoś dokumentu, poświadczającego tożsamość. Czasami to lepiej być może nie mieć bliskich i nie musieć się o nich troszczyć.
- Postrzegam Marcina Barana poetę, który prowadzi życie niemożliwe, godne, przyzwoite - powiedział Świetlicki. - A co żona powiedziałaby jakbyś musiał wybierać między twórczością a rodziną?
- Albo "do widzenia, nie ma powrotu", albo "prześpij się, jutro pogadamy" - odpowiedział Baran.
- Obserwowałem dziś w hotelu w Poznaniu jak dostarczono Baranowi tę najnowszą książkę. Ochodził się z nią jak z czwartym dzieckiem - mówił Świetlicki. - To kawał życia twojego w tych wierszach zebranych. Pierwszy wiersz z którego roku?
- Najstarszy wiersz jest z 1983 roku. To taki mój pamiętniczek - wiersze i poematy od 83 do 2013 - mówił gość. - I tak od trzech dziesięcioleci zapisuję w wierszach to, co widzę, słyszę, myślę i czuję. Zdarza mi się wspomagać ów zapis wysiłkami wyobraźni i nieświadomości. W związku z tym jestem w tych wierszach nie tylko jako ja. Jestem w nich także jako ty i jako on, jako ona i jako ono, jako my i jako wy, i wreszcie jako oni. Ale na koniec tak naprawdę można tutaj znaleźć tylko mnie.
Dwóch pokoleniowo bliskich poetów, bo Świetlicki jest starszy od Barana tylko o dwa lata, choć twierdziła na spotkaniu że aż o dwa, sprawiło nieukrywaną przyjemność niestety nielicznej kutnowskiej publiczności.
2 0
gdyby odjąć dyrektorkę, jej męża i dziennikarza to byłoby może max. 5 osób na tym spotkaniu
4 0
gdzie poloniści? gdzie elita kutnowska? przy kiełbasie i przed telewizorem
3 0
Moja polonistka akurat była
1 0
lepsza kiełbasa niż słuchanie bajdurzeń ...
1 0
a ten z wyleniałym moherkiem na głowie czego tam szukał?
2 0
Bo jest jedna polonistka w Kutnie, która bywa na ... wszystkim a cała wielka reszta tej elity nie bywa w ogóle nigdy i na niczym nawet jeśli to coś jest za darmo. A wiadomo przykład idzie z góry.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz