Przed ostatnią kolejką w A klasie sytuacja była jasna i klarowana. Krośniewianka i GKS Bedlno miały tyle samo punktów. O kolejności w tabeli decydował lepszy bilans bezpośrednich meczów. A, ten krośniewiczanie mieli lepszy, wygrywając w Bedlnie 4:0 i przegrywając 2:3 w Krośniewicach.
Do szczęścia krośniewiczanom potrzebna była wygrana z Dąbrowianką, bo chyba mało kto przypuszczała, że piłkarze z Bedlna stracą punkty w Świnicach Warckich.
Dąbrowianka to bardzo dobry zespół, który w Krośniewicach zagrał z taką determinacją i walczył tak ambitnie, jakby od tego spotkania miał decydować jej ligowy byt. Jeszcze raz okazało się, że zasada "bij mistrza" obowiązuje na wszystkich szczeblach rozgrywek.
Drużyna z Krośniewic zaczęła mecz bardzo nerwowo. Mnożyły sie niecelne podania, a piłkarze zamiast skoncentrować się nad grą, dyskutowali ze sobą i wytykali sobie błędy. Pierwszy strzelał Szymczak, ale słabe uderzenie bez problemu obronił Krakos. Po chwili obrońcy gości zablokowali strzał Dopieralskiego, który kończył akcje Florczaka i Ł. Hartwicha.
Krośniewiczanie mieli optyczną przewagę, ale nic wielkiego z tego nie wynikało. Dąbrowianka koncentrowała się na destrukcji i przeprowadzaniu szybkich kontr.
W 7. minucie w narożniku pola karnego Krośniewianki piłkę otrzymał Dominowski. Piłkarz Dąbrowianki chciał dośrodkować, ale w ostatnim momencie zauważył, że Błaszczyk wychodzi do dośrodkowania zostawiając krótki słupek. Strzelił tam, gdzie krośniewickiego bramkarza nie było. 1:0 i zamarły szczelnie wypełnione trybuny stadionu. To nie tak przecież miało być. Przecież to piłkarze Krośniewianki mieli strzelać gole.
Po 8 minutach krośniewiczanie otrzymali kolejny cios. Do rzuconej za plecy krośniewickich obrońców piłki dopadł Ojrzanowski. Doświadczony zawodnik (chyba najstarszy na boisku) zobaczył, że Błaszczyk wyszedł kilka metrów od bramki i silnym uderzeniem podwyższył wynik na 2:0.
Możemy sobie tylko wyobrazić, co musieli w tym momencie czuć piłkarze Bedlna, którzy prowadzili w meczu w Świnicach Warckich.
Po stracie drugiego gola krośniewiczanie grali nadal bardzo ospale. Trener Marcin Sztygiel zachrypł od udzielania rad, a doping z trybun stawał sie coraz bardziej anemiczny.
Nie dość tego Gracjan Zagajewski otrzymał żółtą kartkę, która..., ale nie uprzedzajmy faktów.
Krakos popisał się fantastycznymi interwencjami po uderzeniach Osińskiego i Ł.Hartwicha. W 33. minucie powinna paść bramka dla Krośniewianki. Osiński "wjechał" w pole karne, a mając przed sobą tylko bramkarza, nie wiadomo dlaczego, zamiast do bramki, posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Jak to się stało? Przecież do bramki było tylko 5 metrów.
Piłkarze Krośniewianki męczyli się strasznie. Starali się wrzucać piłki w pole karne, ale tam padały one łupem Krakosa.
Wreszcie, w 39. minucie krośniewiczanie zdobyli kontaktowego gola. Na 25 metrze od bramki faulowany był Osiński. Do piłki podszedł Ł.Hartwich, a piłkę po jego świetnym uderzeniu bramkarz zepchnął na poprzeczkę. Odbitą piłkę głową do bramki skierował Osiński.
Ostatnie minuty I połowy to nieustanny atak Krośniewianki i coraz więcej fauli piłkarzy z Dąbrowic. Na murawie zwijali się z bólu Osiński. Ł.Hartwich, Hyzopski i Florczak. Tylko ogromnemu hartowi ducha można zawdzięczać, że do końca spotkania dotrwał Dopieralski. Po meczu krośniewicki obrońca miał duzy krwiak w okolicach kolana i nie wiadomo, ile potrwa jego powrót do gry.
Gorąco musiało być w krośniewickiej szatni w przerwie meczu. Reprymenda Marcina Sztygla podziałała chyba mobilizująco na zawodników, którzy wyszli na drugą połowę bardzo skoncentrowani i zmobilizowani.
W 47. minucie Osiński wpadł w pole karne i został sfaulowany. Sędzia Bąbol podyktował "jedenastkę", którą pewnie wykorzystał Błaszczyk. Strzał krośniewickiego bramkarza był precyzyjny i było to jego czwarte trafienie w tym sezonie.
Wydawało się, że krośniewiczanie opanują nerwy i wypunktują schowanego za podwójną gardę rywala. Nic z tego. W 53. minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Zagajewski. Grając w dziesięciu krośniewiczanie przeważali, ale nie ustrzegli się kilku groźnych kontr. Raz krośniewicki zespół przed utratą gola uratował Błaszczyk, a kolejną sytuację zaprzepaścił Dominowski.
Końcówka meczu to oblężenie bramki Krakosa. Bramkarz Dąbrowianki dwoił się i troił broniąc strzały krośniewickich piłkarzy. Przed ogromną szansą stanął Wiśniewski, ale piłka po jego strzale z kilku metrów poszybowała wysoko nad poprzeczką. Główką starał się zaskoczyć Krakosa Popielarczyk, ale piłka minęła słupek.
Nadchodzi 80 minuta, i do akcji wkracza Popielarczyk. Jego rajdu nie potrafią zatrzymać obrońcy Dąbrowianki. Mija bramkarza i jest 3:2. To, co się później działo na pewno przejdzie do historii Krośniewianki. Ogromna radość, ale zawodnicy z Dąbrowic walczą do końca. Błaszczyk musi jeszcze dwa razy interweniował zanim sędzia zakończy mecz.
Koniec, koniec meczu. Radość, to mało powiedziane. To był wybuch wulkanu radości.
Polały się szampany, polały się łzy. Łzy radości. ..
Krośniewianka: Błaszczyk - Hyzopski, B.Hartwich, G.Zagajewski, Dopieralski, Ł.Hartwich, Florczak (78 Wiśniewski), Osiński, P.Kartowsk (58 Bogdański)i, Borzuchowski (70 Popielarczyk), Szymczak (85 F.Kartowski) Trener: Marcin Sztygiel.
Dabrowianka: Krakos - Zyskowski, Kominkiewicz, Witczak, Ślubowski, Radke, Sobczak, Ojrzanowski, Dominowski, Ściślewski, Wujkowski. rez: Prętkiewicz. Trener. Jarosław Zagajewski.
Sędzia główny: Michał Bąbol
Asystenci: Michał Dobrowolski, Damian Rikszajd.
źródło: Mac
4 0
gratulacje chłopaki a siwego z dąbrowianki trzeba pierdolic
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz