Spotkanie od samego początku przebiegało w bardzo szybkim tempie. W pierwszej połowie zarysowała się lekka przewaga zawodników KS Ursusa. W 21. minucie po ich składnej akcji i strzale z szesnastego metra piłka trafiła w słupek. Pierwszy dopadł do niej napastnik gości i nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Na szczęście sędzia boczny podniósł chorągiewkę i bramki nie uznano. Goście swoją przewagę mogli udokumentować także w 33. minucie, kiedy to Jakub Kabala wyszedł sam na sam z Jakubem Skrzypcem, ale nie trafił w bramkę. W 39. minucie inicjatywę powinni przejąć piłkarze MKS Kutno. W polu karnym faulowany był Szymon Lewicki, a do „jedenastki” podszedł Dawid Dzięgielewski. Niestety, bramkarz gości wyczuł jego intencje i dość łatwo zatrzymał futbolówkę na linii. Już minutę później niefortunny strzelec miał okazję do rehabilitacji. Po indywidualnej akcji przerzucił piłkę nad bramkarzem, ale z bramki wybił ją jeden z obrońców gości. Dwie wyśmienite okazje Dzięgielewskiego nie zdeprymowały piłkarzy z Warszawy, którzy ruszyli do ataku. Po serii dośrodkowań, dwóch z rzutów rożnych i jednego z rzutu wolnego, do tego ostatniego najwyżej wyskoczył Krzysztof Cegiełka i KS Ursus prowadził 1:0. Już w doliczonym czasie gry dobre nastroje gości popsuła druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Grzegorza Skowrońskiego.
Drugą połowę goście rozpoczynali więc w dziesiątkę i można było się spodziewać, że będą próbowali zamurować dostęp do własnej bramki. Niestety już w pierwszej minucie zaspała obrona „Miejskich”. Po długim wybiciu Iewhen Radionov przepchnął obrońców i podwyższył na 2:0. Później jednak nastąpił koncert gry piłkarzy MKS Kutno. Najpierw w 50. minucie Sylwester Płacheta wykończył składną akcję całego zespołu i po podaniu Dzięgielewskiego zdobył bramkę kontaktową. 5 minut później był już remis. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego bramkarz gości „wypluł” piłkę przed siebie, a do siatki skierował ją ponownie Płacheta. Goście próbowali utrzymać wynik remisowy, lecz bez powodzenia. W 71. minucie zobaczyliśmy niemal identyczną akcję, jak ta, która dała gospodarzom wyrównanie. Po świetnie bitym dośrodkowaniu z rzutu wolnego, w podbramkowym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Lewicki i strzelił zwycięskiego gola. Gościom bardzo zależało na wywiezieniu choćby jednego punktu. W jednej z ostatnich akcji na pole karne zawędrował nawet bramkarz KS Ursusa, ale próby te spełzły na niczym. Po zaciętym spotkaniu MKS Kutno wygrał 3:2 i godnie pożegnał się z kibicami w tej rundzie.
Na pomeczowej konferencji trener przyjezdnych, Tomasz Matuszewski, pochwalił swój zespół, stwierdzając, że pierwsza połowa była w wykonaniu jego podopiecznych wzorowa, a wynik drugiej odsłony był, według niego, konsekwencją gry w osłabieniu. Z kolei Kamil Socha, trener gospodarzy, jednoznacznie ocenił, że jego zespół był zdecydowanie lepszy i wygrał w pełni zasłużenie.
My przychylamy się do drugiej oceny i życzymy sukcesów w dwóch wyjazdowych meczach, jakie pozostały MKS-owi do końca rundy.
4 0
gratulacje, najlepszy mecz w rundzie jesiennej
4 0
MKS potrafi grać z najlepszymi i wygrywać więc może z Legionowa przywiezie 3 punkty
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekutno.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas redakcja@ekutno.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz