Plan naprawczy Kutnowskiego Szpitala Samorządowego sp. z o.o. był dziś tematem posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia przy Radzie Powiatu w Kutnie. Niestety nie zabrakło niezdrowych emocji wywołanych przez Konrada Kłopotowskiego, wicestarostę kutnowskiego, który spokojnie nie mógł wysłuchać co ma do powiedzenia Anna Baranowska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Kutnie. Nie zabrakło też mowy trawy uprawianej przez niego oraz wątpliwości radnych względem wartości planu naprawczego. - Program naprawczy nigdy nie był rzeczą tajną, opuszczę jedynie te fragmenty, które dotyczą naszych zamierzeń związanych z działaniem konkurencyjnym wobec innych podobnych placówek w regionie, bowiem skutki ujawnienia naszych planów mogłyby zwyczajnie kutnowskiemu szpitalowi zaszkodzić – zaczął Andrzej Musiałowicz, prezes KSS sp. z o.o. - Zamierzamy szpital zmienić tak, aby stał się dominującym centrum leczniczym w północnym regionie województwa łódzkiego. W czym upatrujemy szansę aby ten cel osiągnąć? Na tle sąsiadujących placówek działamy na najszerszym terenie, powiat kutnowski liczy 103 tys. mieszkańców. Jesteśmy dużą placówką i możemy oddziaływać na sąsiednie powiaty. Naszym atutem jest położenie, przy A1 i A2. Zamierzamy przy pomocy miasta doprowadzić do używania lądowiska, aby spełniało normy prawne. Dogodne trasy kolejowe Poznań, Bydgoszcz, Warszawa, Gdańsk – to kierunki z których możemy pozyskać lekarzy, ale i pacjentów. W kontekście turystyki medycznej będziemy mogli złożyć oferty w innych kasach chorych. Cele operacyjne to ustabilizowanie sytuacji finansowej i rozpoczęcie procesu naprawy, umocnienie systemu dotychczasowych świadczeń, świadczenie nowych usług medycznych z wykorzystaniem inwestorów. - Od lipca już nie padają pytania od pracowników, kiedy wypłata, udało nam się na tyle ustabilizować sytuacje i wejść w proces naprawy. Myślę, że udaje nam się rozmawiać ze związkami zawodowymi, innej formuły osiągnięcia porozumienia nie ma. Teraz potrzebny nam jest kredyty restrukturyzacyjny. Jesteśmy w trakcie przetargu. Zobowiązania spółki to około 14 mln zł w tym ponad 6 mln zł wymagalnych – mówił prezes szpitala. - Głównym zagrożeniem są gry polityczne na tym terenie, prawie codziennie je odczuwamy, również w komentarzach internetowych. Nie mamy żadnego wsparcia od kierowników medycznych. Postawa wierzycieli, którzy oczekują realizacji długów też nam nie sprzyja. W zagrożeniach jest również brak długoterminowego finansowania. Jeśli chodzi o drugi cel operacyjny czyli umocnienie i doskonalenie oferty świadczeń medycznych prezes upatruje szansę w neurologii z pododdziałem udarowym, rozpoczęto też realizację leczenia trombolitycznego wymaganego przez NFZ. - Przed nami wdrożenie nowych zasad istnienia oddziałów, chcemy uzależnić zasady rozliczeń z szefami oddziałów od osiągniętego wyniku. Rozwój działalności komercyjnej. Zagrożenia to brak finansowania ze strony NFZ. I tu muszę od raz stwierdzić, że jeśli NFZ nie rozwiąże finansowani udarów, będziemy musieli rozmawiać o likwidacji oddziału udarowego, choć w północnej części województwa łódzkiego to jedyny taki oddział – tłumaczył prezes. - Zagrożenia dalej to kontrola interesów z pracownikami i ich odejścia, już oglądamy się za zastępstwami, ograniczenia finansowania przez NFZ interny, uważają że interna jako przechowalnia osób starszych jest zbędna. Rozwój zakresu nowych świadczeń medycznych w związku z zamiarami NFZ, mam tu na myśli wentylację mechaniczną, rehabilitacja kardiologiczna to nowe nasze świadczenie, wiemy, że utworzenie takie oddziału pozwoliłoby nam uzyskać niewielki kontrakt, ale z czasem większy. Uruchomienie oddziału opieki długoterminowej, to szansa dla zatrudnienia pracowników, którzy będą musieli być zwolnieni. Musiałowicz mówił również o podnajęciu pomieszczeń dla potencjalnych inwestorów, to szansa dla szpitala nie tylko uzyskania stabilnego dochodu, ale również jakości usług oferowanych przez inwestora, którym na przykład może być Allenort.
2013-10-09 11:17:56