Wczoraj w meczu trzeciej kolejki III ligi MKS Kutno rozgromił Widzew II Łódź aż 5:1. Podopieczni Pawła Ślęzaka zagrali bardzo dobrze i wynik w pełni odzwierciedla różnicę między obiema drużynami. Podczas prezentacji drużyn wiceprezes ŁZPN Adam Kaźmierczak wręczył na ręce Łukasza Znyka, który w tym meczu pełnił funkcję kapitana zespołu, puchar Fair Play dla drużyny MKS-u za ubiegły sezon. Jedynie na początku spotkania Widzew wydawał się równorzędnym przeciwnikiem dla kutnian. Piłkarze gości przeprowadzili kilka udanych akcji, ale bramce strzeżonej przez Sokołowicza nie zagrozili. MKS z kolei starał się długo utrzymywać przy piłce i czekał na dogodną okazję. Ta nadarzyła się już w 10 minucie. Piotr Michalski uderzył płasko z 18 metrów i piłka wpadła do siatki tuż przy prawym słupku. Jednak gol ten, w równym stopniu co Michalski, na swoje konto może zaliczyć bramkarz gości. Wlazłowski, prawdopodobnie oślepiony słońcem, źle ocenił lot piłki i pozwolił jej wtoczyć się do bramki, choć wydawało się, że powinien ją z łatwością wybić. Po zdobyciu bramki „Miejscy” całkowicie zdominowali młodych widzewiaków. Łódzcy obrońcy i pomocnicy szybko tracili piłkę, co pozwalało naszym zawodnikom stwarzać dogodne sytuacje. Groźnie strzelali Płacheta i ponownie Michalski, ale albo pudłowali, albo bramkarz gości stał już na posterunku. Po 20 minutach goście ocknęli się i stworzyli dwie bardzo dogodne sytuacje, lecz w obu przypadkach strzelali wprost w ręce Sokołowicza. Z kolei Kutnianie mogli potwierdzić swoją przewagę drugim golem, ale po doskonałym rajdzie Płachety wzdłuż linii końcowej zabrakło dokładnego podania w pole karne i goście wybili piłkę na rzut rożny. Druga połowa, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od kilku groźnych kontr gości. Później jednak zobaczyliśmy koncert gry MKS. W 54. minucie Gorczyczewski uciekł obrońcom i z prawej strony idealnie zagrał do nadbiegającego Mitury, który z pięciu metrów, mimo asysty obrońcy, wpakował piłkę do bramki. Kilka minut później zmęczonego Gorczyczewskiego, który w tym meczu solidnie się napracował, zmienił Jarosław Szyc. W 66. minucie piłka po raz trzeci zatrzepotała w widzewskiej bramce, ale Łukasz Znyk, który ją tam skierował, był na wyraźnym spalonym.
2013-08-18 07:15:12