Marian Opania wybitny aktor teatralny i filmowy zachwycił dziś w Kutnowskim Domu Kultury publiczność recitalem piosenek Jacquesa Brela, anegdotami i swobodą sceniczną, z jaką stawał się coraz bliższy widzom, aż ... bisował przez pół godziny. Rzadko, który artysta tego formatu nie tworzy dystansu i umie być tak ludzki. Marian Opania śpiewa od dziecka. Jego największymi idolami byli Brel, Piaf, Brassens. Kiedy prof. A. Bardini usłyszał Opanię w parodii śpiewaka operowego sugerował nawet szkolenie głosu. Aktor podkreśla, że nie było to stwierdzenie ironiczne. Śpiewał w telewizyjnym kabarecie "Szpak" i w przygotowanym przez Wojciecha Młynarskiego spektaklu "Brel". Piosenkę nie tylko traktuje zawodowo, ale przede wszystkim kocha. Zabawne monologi z literackimi perełkami "zawsze byłem nieśmiały od małego, znaczy od pasa, znaczy od dziecka", "moja tragedia jest głębsza, ja nie umiem grać w brydża, ale gram, bo muszę, bo żona ...", "kółko zapalonych recydywistów recytatorów", "gumka jest nierychliwa, ale rozciągliwa, do naszych granic, jeśli by gumka pękła, ukazałaby się nam goła prawda". Artyście akompaniowała na fortepianie Aldona Krasucka, wykładowca Impostacji głosu na Wydziałach Aktorskich: PWSFTviT w Łodzi oraz Akademii Teatralnej w Warszawie. Od 1989 r. występuje ona z Opanią właśnie w recitalu Moje fascynacje.
2013-10-24 23:51:52