UMARŁ KRÓL ŻAŁOBNY WIECZÓR I AGAPE Z OKAZJI 250. ROCZNICY ŚMIERCI AUGUSTA III KRÓŁA POLSKI I ELEKTORA SAKSONII oraz wspomnienie o jego „sprawiedliwym biografie” ś.p. profesorze Jacku Staszewskim. Pałac Saski w Kutnie 5 października 2013 r. Tego dnia przed symbolicznym tronem Augusta III w Sali Koncertowej Pałacu Saskiego w Kutnie zgromadziło się ponad pięćdziesiąt osób. Dla wszystkich chętnych, niestety, zabrakło miejsc. Przybyli m.in.: Tadeusz Woźniak – Poseł na Sejm, Mirosława Gal-Grabowska Starosta Kutnowski, która uroczystość objęła honorowym patronatem, Rafał Jóźwiak – Przewodniczący Rady Powiatu w Kutnie, radni miejscy i powiatowi. Przyjechali goście z różnych stron Polski. Uroczystość przygotował i prowadził Andrzej Mariusz Wieczorkowski - prezes Fundacji Odbudowy Pałacu Saskiego w Kutnie. Zdarzenie mogło dojść do skutku dzięki wsparciu finansowemu Starosty Kutnowskiego i Przewodniczącego Rady Powiatu, społecznej pracy grona domowników i przyjaciół pałacu oraz wysiłkowi dwójki jego pracowników. O śmierci Augusta III zapomniano w Warszawie i Dreźnie, tak jak 6 lat wcześniej nikt nie pamiętał (tamtym razem i w Wiedniu) o śmierci jego żony Marii Józefy, austriackiej cesarzówny – ostatniej królowej Polski. A ma to specyficzne znaczenie, ponieważ August III jest „monarchą skrzywdzonym” przez polską historiografię i literaturę (najczęściej pod pruskie i rosyjskie dyktando) i przez lata służył za kozła ofiarnego, którego obwiniano odpowiedzialnością za upadek Rzeczpospolitej. Dopiero od czasu ukazania się dzieła Jacka Staszewskiego „August III Sas” powoli zaczęła postępować rehabilitacja króla z Saksonii. Przypomniano nieco naiwną, lecz w istocie trafną, ocenę jaką monarsze wystawił pamiętnikarz ks. Jędrzej Kitowicz : „Nie miała Polska i nie będzie miała tak dobrego, tak wspaniałego i tak hojnego króla, jak miała Augusta III; oraz tak nieszczęśliwego do Polaków, iż mu nic dobrego dla kraju (choć dusznie tego pragnął) zrobić nie dozwolili, rwąc sejmy ciągle, a wszystką winę nieładu i nierządu stąd pochodzącego, na niewinnego króla składając”. „Kanalia na polskim tronie” napisał parę lat temu pewien polski muzykolog, przebijając w poniżaniu Augusta nawet W. Konopczyńskiego z jego– „apatyczną i bezmyślną” „górą mięsa i tłuszczu”. Na pewno nie był władcą wybitnym, ani wielką osobowością, ale jak zauważył goszczący w roku 2008 w Pałacu Saskim prof. Jacek Staszewski: „ W ówczesnej Polsce nie poradziłby sobie nawet i Fryderyk Wielki”. Musiały upłynąć dwa wieki, aby historycy i publicyści uwolniwszy się od dawnych stereotypów, mogli przystąpić do weryfikacji ocen tego monarchy. A stereotypy były wygodne - odpowiedzialność za upadek Polski, winę za katastrofę jej państwowości, za słabość militarną i polityczną pozwalały projektować na niemieckiego króla. Skądinąd świetnie do tego nadającego się, mało sympatycznego, grubego introwertyka. Prof. Klaus Zimer, dyrektor Deutsches Historistorisches Institut w Warszawie, podczas otwarcia Pałacu Saskiego w 2004 roku powiedział: „Niemcy powinni przeprosić Polaków za obu Sasów na polskim tronie”, na co A. M. Wieczorkowski odpowiedział: „Chyba raczej powinni zrobić to Szwedzi”.
2013-10-12 19:30:34