Dziś w Muzeum J. Dunin -Borkowskiego w Krośneiwicach rozpoczęła się gra terenowa Śladami Żołnierzy gen. Władysława Andersa. W grze wzięły udział 3 grupy (każda po 5 osób i opiekun) ze szkół podstawowych z Krośniewic i Nowego, 4 grupy z gimnazjów, 3 grupy z Zespołu Szkół nr1 im. Rodziny Rembielińskich z Krośniewic i jedna z Gimnazjum im. gen. Wł. Andersa z Ostrów. Na początku zgromadzeni obejrzeli film o generale i wysłuchali regulaminu gry, potem każda grupa dostała pakiet z mapą z zadaniami do wykonania i ruszyła w trasę. Dostaliśmy kilka pytań związanych z historią Polski np. jakie duże miasta znalazły się w rosyjskich rękach po 17 września, z których były prowadzone deportacje Polaków - mówi Jacek Postolski, opiekun grupy z ZS nr 1 w Krośniewicach. - Jednym z zadań było szybkie spakowanie w małą walizkę niezbędnych rzeczy na zsyłkę np. ciepłuch ubrań, papierosów, pieniędzy. Prawie na każdej bazie były do rozwiązania różne rebusy, zagadki historyczne związane z Andersem i II Korpusem. Jedziemy drezyną na stanowisko nazwane Syberia, tam trafiamy w ręce czerwonoarmisty-strażnika. Mówił po rosyjsku, co nam się bardzo podobało, kazał grupie naciąć drzewa na opał - opowiada jeden z uczestników gry.- Trafiamy do obozu, w którym tworzona jest Armia Polska na Wschodzie, najpierw trzeba się doprowadzić do porządku i np. ogolić i rozbić sobie namiot. Wita nas tam generał, dostajemy pytania związane z wyjazdem andersowców z ZSRR, np. w jakich krajach znaleźli się żołnierze II Korpusu. Wśród zadań gry było wyszukanie charakterystycznych przedmiotów związanych z tymi krajami np. piasku pustyni, figurki wielbłąda, menory. Podczas gry śladami żołnierzy Andersa nie obyło się bez musztry. Uczestników szkolili uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego PUL im. 37 Łęczyckiego Pułku Piechoty w Kutnie. Potem wszyscy dostali pamiątkowe koszulki i czapeczki, na których trzeba było naszyć naszywki POLAND i to chyba było najtrudniejsze zadanie. Jedną z baz w grze była Italia w parku koło pałacu Rembielińskich. Tam trzeba trzeba było składać koc, opatrzeć rannego i przenieść do punktu opatrunkowego na noszach, które uczestnicy sami robili. Tutaj radą służyli członkowie OSP Dąbrowszczak ze Służby Maltańskiej.
2012-10-15 21:49:27