Pani Jadwiga Lotkowska ma 70 lat, mieszka w Gołębiewku Starym i wychowuje dwóch wspaniałych wnuczków 4-letniego Bartka i 10-letniego Wiktora. Jest dzielną babcią, która po śmierci ich ojca i porzuceniu przez matkę postanowiła zająć się wnuczkami. - Syn popełnił samobójstwo, nie mógł znieść, że żona go zdradza, że nie chce opiekować się dziećmi, że pije. Po jego śmierci synowa nie chciała ich nawet znać. Mieszka na tej samej wsi, przechodzi koło nich obojętnie, serce mnie boli jak na to patrzę - opowiada pani Jadwiga. Podczas naszego pobytu matka chłopców przemyka obok domu pani Jadwigi, do pobliskiego sklepu, nie dochodzi do dzieci, nie wita się. - Na wniosek kuratora ograniczono jej prawa rodzicielskie. Dziś złożyłam w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Kutnie prośbę o wystąpienie z wnioskiem o pozbawienie synowej tych praw. Okazało się na bilansie Bartusia, że ma serduszko chore, na każdą taką medyczną ingerencję potrzebuje jej zgody, bywa że trudno ją uzyskać. Skoro los synów nie obchodzi matki, to chociaż żeby formalności nie przeszkadzały - mówi Lotkowska. Bartek się do nas uśmiecha, je loda, bardzo interesuje się dyktafonem i aparatem fotograficznym. Wizytę u kardiologa ma dopiero 4 listopada. Wiktor jest poważny, smutny, siedzi blisko babci. - Niestety teraz bardzo długo się czeka na wizytę do specjalistów. Mam nadzieję, że do tej pory nie będzie jakiś komplikacji i że to nie będzie dla Bartusia zbyt długo - dodaje dzielna babcia. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie zna tę rodzinę. Opiekuje się nią koordynator, osoba wyznaczona do kontaktu osobistego z rodziną i wizji lokalnych. - Pani Lotkowska jest rodziną zastępczą i opiekunem dzieci od 2011 roku. Ta rodzina żyje z emerytury i naszej comiesięcznej pomocy. Matka nie płaci alimentów, chłopcy nie mają też renty po ojcu. Był zbyt młody, nie miał uprawnień. Myślę że, ze względu na wieloletni brak zainteresowania matki synami pomożemy pani Jadwidze bądź sami wystąpimy z wnioskiem o pozbawienie ją praw rodzicielskich - mówi Anna Antczak, dyrektor PCPR. Na ścianach domu, w którym chłopcy mieszkają z babcią jest wilgoć i grzyb. Trwa remont, który zaczął się dzięki zaradności pani Jadwigi i wsparciu dobrych ludzi, wójta gminy Kutno. Niestety udało się tylko położyć nowy dach i w jednym pokoju odnowić sufit. Pozostały inne pomieszczenia i dokończenie dachu. - Nie czekam z założonymi rękami. Muszę przed zimą zadbać o okna, o podłogę, choć trochę te ściany do porządku doprowadzić. Co mogę z emerytury robię, trochę dzieci moje pomagają, ale sami mają sporo swoich dzieci, wiadomo nikomu się nie przelewa - opowiada Lotkowska. - Pani Jadwiga to najlepsza babcia na świecie Zaglądam tu często, dba o chłopców, nie są głodni, Wiktor chodzi do szkoły, Bartek jeszcze z babcią siedzi w domu. Jedynym, ale jak widać najważniejszym problem są warunki do życia - mówi pani Dorota, sąsiadka.
2013-09-04 12:53:53