Amatorski chór "Kulkurit" z Finlandii gościł wczoraj w Kutnowskim Domu Kultury. Pomimo, że język fiński może być egzotyczny dla uszu Polaka, a piosenka "Kasztany" odśpiewana w tym języku zbliżyć nas miała do radosnych chórzystów, nie dało się niestety tego słuchać. Oprócz bowiem słów w piosence, jak wiemy musi być muzyka. Trudno brzmienia chóru, który śpiewał jak na "imieninach u wujka Jouko" nazwać muzyką. Nie zawsze jubileusz 10-lecia jakiejś jeżdżącej po świecie trupy przyjaciół powinien mieć oprawę i promocję w instytucjach kultury. Można bowiem się mocno zawstydzić i zafrasować. Przyzwyczajeni do poziomu naszych rodzimych chórów, tym bardziej chylimy czoła przed kutnowskim Chórem "Speranza", który też jest podobno amatorski i natychmiast organizujemy akcję pod hasłem trasa koncertowa po całym świecie (podobnie jak "Kulkurit"). Niech się w świecie ludzie dowiadują jak się śpiewa.
2013-07-05 08:06:40