Ponad dwie godziny trwało środowe spotkanie mieszkańców Krośniewic z inwestorem planującym budowę w mieście bioelektrociepłowni (inaczej: biogazowni). Do sali konferencynej Zespołu Szkół w Krośniewicach przybyli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy inwestycji. Wartość przedsięwzięcia to 18 mln zł. Inwestorem jest Wikana Bioenergia sp. z o.o., która swoją działalność koncentruje w dwóch segmentach: budowa instalacji do produkcji biogazu rolniczego z układami kogeneracyjnymi oraz farmy fotowoltaiczne (pierwsza ma powstać w sierpniu przyszłego roku). Produkcja biogazu jest wykorzystaniem naturalnego beztlenowego procesu rozkładu materii organicznej przez bakterie na drodze fermentacji. Na biogaz składają się: metan (50-60%), dwutlenek węgla (44-54%) i pozostałe gazy (1-5%), w tym siarkowodór i tlenek węgla. Biogaz jest odsiarczany (im mniej siarkowodoru, a więcej metanu, tym lepiej), odwadniany, schładzany, a w końcu spalany, w wyniku czego powstaje energia elektryczna i cieplna, dlatego biogazownia jest nazywana również bioelektrociepłownią. Cały proces może być sterowany zdalnie przez internet. Elementy biogazowni (bioelektrociepłowni) rolniczej to: skład surowców, zbiornik wstępny, fermentatory (zbiorniki żelbetonowe z membranami fermentacyjnymi), maszynownia (budynek centralny), zbiornik na poferment i silnik kogeneracyjny. Biogazownie są zbieżne z polityką Unii Europejskiej kładącej nacisk na wykorzystanie ekologicznych źródeł energii. W Niemczech istnieje 6000 biogazowni, w Polsce dopiero 23, z czego jedna, w Piaskach (woj. lubelskie), o mocy 6700 MWh, jest dziełem spółki pragnącej wybudować podobną w Krośniewicach. Wikana przedstawiła korzyści płynące z tej inwestycji: zatrudnienie kilku osób (cała obsługa to kilkanaście osób), wpływy podatkowe do budżetu gminy, ograniczenie emisji dwutlenku węgla, zagospodarowanie gnojowicy - zmniejszenie uciążliwości odorowej i aktywizacja rolnictwa: wytwarzanie nawozu ciekłego i stałego oraz zapotrzebowanie na substrat (kukurydza, trawa, wysłodki). Zakład będzie również brał serwatkę od mleczarni i dostarczał wytworzone przez siebie ciepło firmie Inter Yeast. Takiego sąsiada nie chcemy! Najaktywniejszym przeciwnikiem inwestycji wśród obecnych był krośniewicki radny Tomasz Marciniak, mieszkający blisko terenów, na których zakład powstanie. - My będziemy cierpieli, będzie smród, hałas, a nasze domy stracą na wartości. We Frankach nikt nie kupi działki - mówił. - Trzysta tysięcy wpływów do budżetu to nie są aż takie pieniądze, a poza tym pieniądze nie mogą być ważniejsze od zdrowia.
2012-12-14 10:17:44