Antoni Macierewicz, szef zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską przyjechał wczoraj do Kutna na zaproszenie posła PiS Grzegorza Schreibera. Poseł wybrany z naszego okręgu co jakiś czas wykazuje aktywność, zapraszając gości ze szczytów swojej partii. Organizator nie przewidział jednak, że sala Centrum Teatru Muzyki i Tańca, choć piękna, dostojna i którą z pewnością warto się chwalić, to przeżyje takie oblężenie. Z jednej strony dla partii Jarosława Kaczyńskiego to dobrze, z drugiej warto na zapowiadaną przed wakacjami drugą wizytę ministra Macierewicza w Kutnie wynająć salę w Kutnowskim Domu Kultury, aby nie robić kłopotu instytucji łamaniem przepisów przeciwpożarowych. Mieszkańcy powiatu kutnowskiego na początku spotkania minutą ciszy i modlitwą uczcili pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej i matce Lecha i Jarosława Kaczyńskich, która niedawno zmarła. Zielona wyspa skurczyła się do kancelarii pana premiera. Tylko tam jest zielono i wesoło, bo chyba nigdzie indziej już w Polsce nie. Mówię o tym dlatego, bo nie unikam tematów innych niż związane z katastrofą smoleńską. Owszem swoje siły i działania skierowałem przez ostatnie dwa lata właśnie na wyjaśnienie jej przyczyny i przebiegu. Nie pozostaję jednak ślepy na inne działania polskiego rządu i nie znaczy to że cały PiS wraz ze mną zajmuje się i koncentruje swoją uwagę na tej tragedii - Antoni Macierewicz tak zaczął spotkanie w Kutnie. - W sprawie smoleńskiej miałem takie przekonanie od razu, że prawda o tej tragedii leży na wierzchu. Co nie znaczy niestety, że łatwo ją będzie poznać, szczególnie kiedy takie zwały kłamstwa wiszą nad nią. Kłamstwa tworzone w Polsce i w Rosji. Odsunięcie tego kłamstwa i postawienie przed sądem winnych będzie o wiele trudniejsze niż dojście do niej. Macierewicz ubolewał nad tym jak mogło dojść do sytuacji, w której w takich okolicznościach umiera elita wielkiego, europejskiego narodu i wszystkie dowody oraz materiały premier i prezydent tego narodu powierzają w "troskliwe" ręce funkcjonariuszy obcego państwa, funkcjonariuszy KGB. No, bo któż będzie lepiej opiekował się tymi dowodami niż funkcjonariusze KGB w Rosji, albo może jeszcze funkcjonariusze wojskowych sił GRU - mówił minister. - Są oni przecież bardziej uprawomocnieni do pochylenia się nad zebranym materiałem dowodowym, wszyscy w to w Polsce uwierzyli. Prawda? Wszyscy uwierzyli w to co mówił pan Donald Tusk z mównicy sejmowej, że współpraca z Rosją jest wspaniała. - Nic nie mogę powiedzieć złego o tej współpracy- mówił wtedy Tusk. - Ba oni robią więcej niż od nich wymagamy. - Rzeczywiście - perrował Macierewicz. - Rzeczywiście robią więcej tylko nie w stronę odkrycia prawdy o katastrofie. Czy wtedy kiedy niszczono wrak, wybijano szyby, niszczono dokumenty? To było to więcej o którym mówił premier - pytał gość. Klub PiS złożył 15 wniosków m.in. w sprawie prowadzenia wspólnego śledztwa. Niestety decyzja polskich posłów oprócz PiS - była jedna - zostawić wrak w Rosji. Nie ma też żadnych wątpliwości, że polscy patomorfolodzy, ani prokuratorzy nie brali udziału w żadnej z sekcji ofiar katastrofy. W dokumentach medycznych nie widnieje bowiem żaden polski podpis - mówił szef zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską. - Polska prokuratura zapewniała opinię publiczną, posłów, rząd, że uczestniczyła w sekcjach zwłok, identyfikacji i oględzinach. Okazało się, że to jest nieprawda. Dokumentacja, którą przeglądali w prokuraturze przedstawiciele rodzin udowadnia, że nie sporządzali i nie uczestniczyli w jej sporządzaniu przedstawiciele organów państwa polskiego. Nie bez znaczenia są tu kłamstwa Ewy Kopacz, która dokopała się czegoś, czego dokopać nie mogli się archeolodzy.
2013-01-29 22:49:08