Zamknij
REKLAMA


Posłanka z Kutna Czy widzieliście już oświadczenia o zarobkach posłów Razem, w tym Pauliny Matysiak (zresztą dawnej pracowniczki UM Kutno - może stamtąd wyniosła zamiłowanie do "uczciwości" i "ciężkiej pracy")? Niezłe jaja tam są. Artykuły we wszystkich mediach ogólnopolskich, a wy nadal nic. Pan Poseł Rzymkowski już zapowiedział, że zgłasza sprawę do prokuratury, CBA, Krajowej Administracji Skarbowej i innych instytucji kontrolnych. 03-07-2020 09:03:44

tylko PiS
43

komentarz (2)

"Rz" o spr"Rz" o spr

1 3

PYTANIE DO TOWARZYSZY Z URZĘDU MIASTA - BĘDZIECIE ODWIEDZAC WASZĄ KOLEŻANKĘ W WIĘZIENIU? GROZI JEJ NAWET DO 8 LAT.

Członkowie lewicowej partii mogli zataić w oświadczeniach majątkowych znaczne sumy otrzymane z ugrupowania – wynika z dokumentów, do których dotarła „Rz".
199 tys. zł – to wynagrodzenie, jakie w ubiegłym roku dostał z partii Lewica Razem jeden z jej liderów Adrian Zandberg. Tak wynika z jego oświadczenia majątkowego za 2019 rok, które w środę pojawiło się na stronach sejmowych. Podobne kwoty, oscylujące wokół 200 tys. zł, wykazało troje innych posłów Razem: Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Paulina Matysiak. Wszyscy są członkami zarządu partii. Temat podchwyciły prawicowe media, przypominając wypowiedzi Zandberga, że w partii pracuje się za średnią krajową. Rzeczywiście, takie zarobki wynikały z oświadczeń majątkowych złożonych na początku kadencji w listopadzie ubiegłego roku. Każdy z czworga posłów wykazał, że w partii zarobił od stycznia do listopada około 50 tys. zł, z wyjątkiem Pauliny Matysiak, która wykazała 21 tys. zł.

W jaki sposób na przestrzeni listopada i grudnia przybyło im kolejne ok. 150 tys. zł? „Wyższe dochody deklarowane przez posłów mają prostą przyczynę: w wyborczym 2019 roku Partia Razem wypłaciła jednorazowo wyższe wynagrodzenie. Posłowie Razem nie wzbogacili się w ten sposób, co widać w oświadczeniach majątkowych. Zdecydowali się natomiast wpłacić środki na kampanię Lewicy" – wyjaśniała w czwartek partia. Doprecyzowała, że chodzi o fundusz wyborczy SLD w wyborach do Sejmu, bo właśnie z list Sojuszu startowali członkowie Razem. Te wyjaśnienia wzbudziły kolejne kontrowersje, bo członkowie zarządu, wpłacając całe kwoty, przekroczyliby dozwolone limity. – W 2019 roku limit wpłat na fundusz wyborczy wynosił 25-krotność minimalnego wynagrodzenia, czyli 56250 zł – mówi dr Tomasz Gąsior z Krajowego Biura Wyborczego. W celu rozwikłania zagadki dotarliśmy do wykazu wpłat na fundusz wyborczy SLD w w 2019 roku. Po pierwsze, z rejestru wynika, że znaczne kwoty wpłacali też inni członkowie zarządu Razem, którzy nie są posłami: Konrad Mostek, Maciej Szlinder i Julia Zimmermann. Po drugie, nie przekraczali limitów. Np. Zawisza, Konieczny i Matysiak wpłacili po ponad 50 tys. zł, przy czym Zawisza i Konieczny rozbili to na kilka wpłat. Bardziej złożona jest sytuacja z Adrianem Zandbergiem, który wpłacił 71 tys. w czterech ratach, za każdym razem z żoną.

Poza tym Barbara Audycka-Zandberg osobno wpłaciła 28 tys. zł. Nazwiska Szlinder, Zimmermann, Zawisza, Konieczny i Matysiak również pojawiają się w rejestrze z różnymi imionami. Prawdopodobnie oznacza to, że w celu obejścia limitów członkowie zarządu przekazywali partyjne pieniądze członkom rodzin, prosząc ich o wpłatę.

Czy doszło do złamania prawa, sprawdzi PKW. Prawdopodobnie doszło do innego naruszenia. Każdy z posłów wpłat dokonywał od sierpnia do października. Czyli jednorazowe wyższe wynagrodzenie z partii musieli dostać co najmniej w połowie roku. Powinni ujawnić je w pierwszym oświadczeniu majątkowym, złożonym na początku kadencji, ale tego nie zrobili.

Za zatajenie prawdy w oświadczeniu majątkowym grozi do ośmiu lat więzienia. Dlaczego posłowie nie ujawnili majątku? Czy partyjne pieniądze wpłacali członkowie ich rodzin? W czwartek telefonu nie odebrało żadne z czworga polityków. 09:27, 03.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

stek kłamstwstek kłamstw

4 3

Trolle prawicowe rozpowszechniają kłamstwa, jakoby posłanka w ciągu kilku miesięcy zarobiła 200 tysięcy zł. To nieprawda. Te pieniądze zostały wypłacone na pokrycie kosztów kampanii wyborczej. Nie dało się jej opłacić prosto z konta partii, bo materiały wyborcze musiały być kupowane bezpośrednio przez KW SLD ze względu na brak komitetu koalicyjnego. To normalna procedura, stosowana m.in. przez Solidarną Polskę i Polskę Razem, które startowały w wyborach razem z PiS-em bez komitetu koalicyjnego (istniał tylko KW PiS). 12:52, 03.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz