Zamknij
REKLAMA

Ad Memorandum domaga się uwolnienia z aresztu Błękitnej Tablicy na Święto Niepodległości

19:47, 09.11.2018 | Materiał nadesłany
REKLAMA
Skomentuj
fot. Andrzej Mariusz Wieczorkowski

Stowarzyszenie AD MEMORANUM im. Walentyny i Feliksa Mniewskich wystosowało w listopadzie do prezydenta Kutna pismo w sprawie uwolnienia Błękitnej Tablicy na 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę.

Poniżej pismo.

14 lutego 2001 roku podczas Uroczystości Hallerowskich w Kutnie odsłonięta została na ścianie ratusz słynna już Błękitna Tablica upamiętniająca powrót do Polski i związki z Kutnem Armii gen. J. Hallera. Jej Fundatorami byli Prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej, Wojewoda Łódzki oraz społeczeństwo miasta Kutna. Jest to jedyna taka tablica ufundowana przez Premiera RP. Jednym z inicjatorów i organizatorów uroczystości było Stowarzyszenie AD MEMORANUM im. W. i F. Mniewskich

„Cieszę się, że dane mi było zostać fundatorem tablicy upamiętniającej powrót do Polski Generała Józefa Hallera oraz dzielnych polskich i francus-kich żołnierzy. – pisał do mieszkańców Kutna Premier Jerzy Buzek w liście z 14 kwietnia 2000 r. - To dzięki Waszemu społecznemu wysiłkowi przypomniany został związek Kutna z Błękitną Armią oraz jej wodzem gen. Hallerem. Jest to drugie miejsce w Polsce, w którym żyć będzie pamięć o tym wydarzeniu, mającym wielki historyczny udział w odzyskaniu i utrwaleniu niepodległości przez Polskę.”

Pamięć ta żyła jednak krótko, bo już w roku 2001 pod pretekstem remontu elewacji ratusza tablica została usunięta i znalazła się w „areszcie domowym” w Muzeum Regionalnym.

W okolicznościowym przemówieniu datowanym na 22 maja 2003 roku Pan Prezydent był uprzejmy stwierdzić, że „na skutek niefortunnej decyzji, płyta została usunięta ze ściany ratusza, co wywołało zrozumiałe protesty. Obecne władze miasta podjęły starania, aby naprawić ten błąd i zgodnie z wolą fundatorów oraz mieszkańców przywrócić tablicę na jej historyczne miejsce.” Wartość tych słów można sprawdzić stając przed pustą ciągle ścianą kutnowskiego ratusza.

Przez kilka lat, w dniu święta Błękitnej Armii, na parę godzin „wyprowadzano tablicę z aresztu” z pomocą specjalnych nosideł i ustawiano na chodniku pod miejscem na którym powinna wisieć...

Kilka lat temu bez pytania, (choćby kutnowskich fundatorów), tablicę bezprawnie zamocowano na ścianie sieni ratusza, w miejscu uważanym niegdyś za „niegodne”, gdzie wiązano psy, stawiano zabłocone kalosze i zatrzymywano persony non grata.

W cytowanym przemówieniu zapewniał Pan w pięknych słowach, że „nie poszedł na marne” „wysiłek tych”, „którzy nie szczędząc trudu i znosząc nierzadko przykrości, przywrócili miastu hallerowską tradycję”. Tymczasem rzeczywistość zaprzecza pańskim zapewnieniom. O tablicy na długie lata słuch zaginął. W czasie świąt państwowych, ba, nawet podczas Święta Błękitnej Armii nikt nie zaciąga pod nią warty i nie składa kwiatów. W Kutnie - wraz z atrofią demokracji samorządowej i narastaniem lokalnego autorytaryzmu - tradycja, którą symbolizuje Błękitna Tablica jest skutecznie marginalizowana. Twórcy tego ważnego przedsięwzięcia, w tym nasze stowarzyszenie, są wykluczani z przestrzeni społecznej miasta.

Premier Jerzy Buzek w cytowanym liście napisał: „Dotąd nazwa waszego miasta kojarzona była z największą bitwą Września – Bitwą nad Bzurą, odtąd Kutno na stałe powiązane zostało również z tradycją Błękitnej Armii. To wasz wielki sukces, o którym władze Rzeczypospolitej nie zapomną (...)”

Zapomniały natomiast władze miasta. Żenujące losy Błękitnej Tablicy oraz wygaszanie hallerowskich tradycji obudzonych przez miejscową społe-czność, są kompromitacją, która kładzie się cieniem na dobrym imieniu miasta.

Bolesną sprawę Błękitnej Tablicy, nigdy nie przestaliśmy uważać za otwartą i podejmiemy ją wkrótce, aby do roku 2019 płyta wróciła na przynależne jej miejsce, a pamięć historyczna miasta odzyskała ciągłość.

W związku ze Świętem Odrodzenia i Stuleciem Odzyskania Niepodległości przez Polskę domagamy się „uwolnienia z aresztu” w dniu 11 listopada Błękitnej Tablicy i wystawienia jej pod ścianą ratusza, aby choć w taki sposób mieszkańcy mogli oddać hołd Hallerczykom, składać kwiaty i zapalać znicze pamięci.

Przewodniczący Stowarzyszenia Andrzej Mariusz Wieczorkowski

Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia dr Dariusz Marchewka

Sekretarz Stowarzyszenia Maria Aulich 

 

PRZYPOMNIENIE NA TEMAT:

NA MARGINESIE KUTNOWSKICH OBCHODÓW ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI W 2013 ROKU

CZY KUTNO MOŻE WYBIĆ SIĘ NA NIEPODLEGŁOŚĆ?

To, że urzędnik samorządowy małego miasta samowolnie przesuwa na dzień wcześniejszy obchody najważniejszego państwowego święta – rocznicy odzyskania niepodległości, ponieważ orkiestrze nie pasuje termin, byłoby nie do pomyślenia w normalnym państwie. Wyobraźcie sobie, na przykład, coś podobnego w Stanach Zjednoczonych! Ten ostentacyjny pokaz ignorowania tradycji i narodowego sacrum ujawnienia, że nie chodzi tu o akt upamiętnienia wydarzenia historycznego i integracji społeczności wokół rocznicy, ale o grającą przynętę dla publiki (wybory za pasem!) i korzyści propagandowe. Jeśli ten sam urzędnik świadomie i z całą powagą pisze na plakacie: 95 ROCZNICA NIEPODLEGŁOŚCI W DNIU 10 LISTOPADA 2013 ROKU – publicznie poświadcza nieprawdę i być może, wchodzi w kolizję z prawem. A motywacja czynu jest niska - „bo samochód nie pasuje mu do spinek”– jak śpiewał Młynarski. Zatem opozycja – jeśli taka jest w Kutnie – powinna podjąć stanowcze kroki wyjaśniające. Jest bowiem gdzieś możliwa do zniesienia granica hucpy i prywaty, gdzieś musi być kres traktowania miejscowej społeczności jako odmóżdżone mięso wyborcze. Inna sprawa, jaki to w III RP może mieć finał…

Swoją mowę z okazji Święta 11 Listopada w dniu 10 listopada prezydent zaczął od „achillesowej pięty” Kutna, czyli od pomnika Józefa Piłsudskiego, który w powszechnej opinii mieszkańców (również i fachowców) szpeci i kompromituje miasto oraz obraża postać upamiętnianego, (źle trzymana szabla z prawej strony, rosyjska rubaszka bez dolnych kieszeni, walonki zamiast oficerek i jakaś kapa w miejscu szynela). Burzyński chciał naiwnie, zawczasu, zneutralizować tradycyjną już bekę z pomnika i posłużył się piorunochronem w postaci biskupiego pastorału. Ostrzegł prześmiewców, że monument poświęcił sam prymas Glemp! Nie dodał tylko, że to on, przed kardynałem, pobłogosławił projekt, natomiast słabo już widzący Prymas nie zrobił tego co zrobił, w czynie społecznym. A wiadomo od dawien dawna, że „za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli”. Tym razem „artysta z Poznania” – twórca historyczno - artystycznego, (poświęconego) knota i jego „historyczny konsultant” – mgr historii Zbigniew Wdowiak, wiceprezydent Kutna, spodlili pejzaż miasta na długie lata. I to już nie jest śmiech, ale żałosna beka historii, która ciągnąć się będzie za Kutnem jak smród za wojskiem.

Niezadowoleni ludzie mówią na monument różnie: „Nieregulaminowy Mańkut”, „Pomnik Generalalissimusa Burzyńskiego”, „Pomnik Pasikonika z Łebkiem Piłsudskiego” (widok z boku), ostatnio „Pomnik Lejącego Furmana”, a młodsze pokolenie: „Odlew Piłsudskiego” - co, niestety, staje się zrozumiałe, dopiero gdy na karykaturę Marszałka patrzy się od tyłu.

I pod tym czymś, pod Odlewem Piłsudskiego z szablą przy prawym boku, zmuszono mieszkańców do obchodzenia z pompą narodowej rocznicy z podrobioną datą, co chwila odwołując się do zasług postaci skarykaturowanej przez pomnik. Pod karykaturą Marszałka złożono również dziesiątki wieńców i wiązanek, harcerze zaciągnęli warty.

Z tradycyjnym apelem wystąpił podpułkownik Remigiusz Wiśniewski. Starannie i ze znawstwem wyliczał nazwiska i zastępy zasłużonych dla niepodległości Polski, ale w samym centrum apelu, czyli przy roku 1918 nastąpiła wtopa. Pan Pułkownik nie wspomniał o Dmowskim i jego roli, choć dziś, przynajmniej w wielu środowiskach naukowych, patriotycznych i niepo-dległościowych, nazwiska Piłsudskiego i Dmowskiego wymienia się razem. Ale zupełną siarę dał Pułkownik dopiero przy Hallerze, wymieniając go gdzieś na końcu, pomiędzy mniej znanymi generałami. A generał Józef Haller, Panie Pułkowniku, nie był dowódcą jakiejś tam dywizji, ale Wodzem Naczelnym Armii Polskiej we Francji. A udział (w porę) Błękitnej Armii pod jego dowództwem w walkach na froncie zachodnim zdjął z Polski w oczach świata, (nie rozumiejącego meandrów naszej historii), odium sojusznika Niemiec i Austrii! Gdyby nie polscy chłopcy z Ameryki i Francji tworzący w większej części to znakomite i świetnie uzbrojone, stutysięczne wojsko, kto wie, jak zwycięskie mocarstwa potraktowałyby Polskę, i co wytargowałby Dmowski przy Traktacie Wersalskim… To ta amia, zaraz po powrocie do kraju w 1919 r., bohatersko odpierała Ukraińców i powstrzymała Niemców przed atakiem na Polskę, co mogłoby skończyć się katastrofą i kolejnym rozbiorem. Cóż, domyślam się, że w szkole oficerskiej tego Pana nie uczyli, niemniej jednak dziś Pan uczy w polskiej szkole, a to zobowiązuje.

Nie wspomniał Pan (wątpię, aby było to zapomnienie) również o tych, którzy – skromnie mówiąc - przyczynili się do wyzwolenia Polski spod komunizmu i jarzma Związku Sowieckiego, tych których lewicowe „kolegium prezydenckie” Kutna rutynowo wyklucza z takich jak ta uroczystości. Od strony ludzkiej da się wytłumaczyć tę amnezję: przecież w tamtym latach Pan i oni znajdowaliście się po przeciwnych stronach barykady… Proszę jednak pamiętać, że orzełek na pańskiej czapce ma koronę dzięki ich walce i poświeceniu.

To właśnie topniejąca już garstka tych wykluczonych przez Burzyńskiego i Wdowiaka, mało znanych społeczności działaczy podziemia i opozycji powinna zajmować jedne z pierw-szych miejsc w kościele, a ich sztandar znaleźć się w czołówce pochodu. Przynajmniej należałoby to im zaproponować, choć znając trochę tych ludzi, wątpię, aby z takiego zaproszenia skorzystali... Tymczasem „pierwsze miejsca” nachalnie okupują towarzysze prezydenci z przyległościami, zazdrośnie odcinając propagandowe kupony wyborcze. Mój wujek, który działał w Podziemiu Solidarnościowym, w innym co prawda mieści, zwykł był mawiać: „należy się wam to, bo w kancje kancow, wy tawariszczi pabiedili. Czy nie jest tak panie Prezydencie?

Niedaleko Odlewu Marszałka, za szklaną bramą Muzeum Regionalnego, w kącie sieni, tam gdzie dawniej zostawiono psy, kalosze i parasole, wisi słynna w Polsce Błękitna Tablica ufundowana w roku 2000 przez Prezesa Rady Mimistów RP, Wojewodę Łódzkiego i społeczeństwo miasta Kutna. Upamiętnia ona powrót do Polski Błękitnej Armii, której jedna dywizja stacjonowała w Kutnie, wizytę gen. Hallera oraz pobyt w Gierałtach kpt. De Gaulle'a – późniejszego prezydenta Francji. Tablicę w roku 2000 zawieszoną na ścianie dawnego ratusza zgodnie z prawem i wymogami konserwatorskimi, chyba rok później, pod pretekstem remontu elewacji ratusza nakazał usunąć eselowski prezydent Kutna – Krzysztof Wacław Dębski. Już dwanaście lat Błękitna Tablica przetrzymywana jest w areszcie domowym w muzeum, co jest hańbą i kompromitacją miasta. Nikt jednak wcześniej nie miał odwagi przymocować jej do ściany (stała na Sali Generała Hallera), zrobił to dopiero ukradkiem, znany z lewicowej wrogości do gen. Hallera, wiceprezydent Wdowiak. To co tablica upamiętnia, w większości zdarzyło się na tym placu, także w miejscu, gdzie stoi dziś tysiąc któraś w Polsce figura Piłsudskiego. A to pomnik Błękitnej Armii, związanej z Kutnem, jak z żadnym innym miastem w granicach obecnej Polski, powinien się tu znajdować. Dlaczego stało się inaczej, to odrębny i wredny temat.

Mówiąc w Kutnie o odzyskaniu niepodległości przez Polskę i to na tym placu, nie wspomnieć o hallerowskim epizodzie miasta i jego związkach z Błękitna Armią, to nie ignorancja, ale skandal. Skandal panie Prezydencie i panie Pułkowniku! W Święto Niepodległości Polski nie złożyć oficjalnie pod aresztowaną tablicą choćby jednej wiązanki kwiatów – to draństwo panie Wdowiak. Polityczne fanaberie i resentymenty rządzących nie mogą deformować świadomości mieszkańców, selekcjonować po cenzorsku historii miasta oraz okaleczać narodowych rocznic. Miasto to nie prywatny folwark Panów. Zapewnić mogę Panów, że Kutno tego nie zapomni.

Po drugiej stronie placu, na pierwszym planie, postawiono dwa ponure wraki oręża Ludowego Wojska Polskiego – odrzutowiec Iskra i helikopter Mi 2. Pokazane „dosłownie”, bez historycznego komentarza, stworzyły zgrzyt, niczym rubaszka i walonki na figurze Piłsudskiego. To przecież odrzutowce tego typu strzegły granic Imperium Zła przed samolotami F16 imperialistycznego NATO. Korzystając z tych helikopterów (rok produkcji 1961) LWP pod dowództwem gen. Jaruzelskiego, dokonało inwazji na „bratnią” Czechosłowację. Z pokładów tych maszyn w Gdyni, w grudniu 1970, żołnierze w polskich mundurach strzelali z karabinów maszynowych do bezbronnych polskich robotników. To one siały terror w dniach stanu wojenego; z nich na głowy demonstrantów leciały petardy i pojemniki z gazem łzawiącym. Orga-nizatorzy zapomnieli tylko postawić obok peerelowskich wraków gipsowej kukły generałpremiera w mundurze pochlapanym polską krwią, o której tyle rzewnych słów było w patriotycznych mowach prezydenta i pułkownika. Siara panie wiceprezydencie Wdowiak!

„Dlaczego w Święto Niepodległości, w wolnej ponoć Polsce, pokazują ten sowiecki złom?” – pyta jeden. „To nie złom – odpowiada drugi - tylko najnowocześniejsze polskie środki bojo-we! Ustawiasz to przed nacierającym nieprzyjacielem, a on pada na ziemię i kona ze śmiechu”. Trzeci, który ich podsłuchiwał, śpiewa: „Armia nasz jest zwycięska - Buffalo Bil, Buffalo Bil! Burza jest to Kutna klęska - Buffalo Bil, Buffalo Bil!”

Wydawano wojskową grochówkę, której jestem wielką amatorką, bo sama tak dobrej zupy nie potrafię ugotować. Ale kiedy zobaczyłam, że to co w niej pływa jest pokrojoną dla niepoznaki, kiełbasą wyborczą – podziękowałam. I chciało mi się rzygać.

Jakiś rok temu, będąc - tak jak teraz - przejazdem w rodzinnym mieście, postanowiłam więcej nie pisać o kutnowskim piekle. To już nie moje małpy i nie mój cyrk, ja już stąd wyjechałam. Są jeszcze tylko groby i blaknące jak cmentarne znicze rano, rozmazujące się wspomnienia. Ponieważ nie mogłam przyjechać na Wszystkich Świętych, zrobiłam to teraz i nie żałuję. Lata pobytu za granicą, wśród nacji nie zawsze życzliwych Polakom, w wypasionej, lecz zarazem wypreparowanej z duchowości i głębokich treści, jałowej kulturze konsumpcji sterowanej przez polityczną poprawność, wyostrzyły mi wzrok, przewietrzyły katalog poglądów i otwarły szerzej serce. Stałam na placu Piłsudskiego i oniemiała patrzyłam. Na ludzi, często nie kryjących wzruszenia, na ich skupione twarze. Na rodziny z małymi dziećmi w których rączkach powiewały narodowe chorągiewki, którym starsi coś tłumaczyli. Podczas hymnu widziałam w niejednym oku łzę, a w dłoniach mężczyzn kurczowo zaciskane czapki. Jak na filmie oglądałam cudowne, jak nie z tej epoki, zastępy harcerek i harcerzy w ciemnych pelerynach, kapeluszach i rogatych czapkach, ich dumnych przełożonych i maszerującą na końcu kolorową kilkuletnią drobnicę. Podziwiałam wspaniale umundurowaną młodzież ze szkoły wojskowej w Kutnie, ich entuzjazm, ich jasne buzie (Panie Pułkowniku, Haller Hallerem, ale niech Pan dobrze pilnuje tej resztówki polskiego kapitału!). Widziałam odświętnie ubranych nauczycieli z przejęciem rozmawiających z uczniami. I poczty sztandarowe, często już tylko pozostałości po czymś co bezpowrotnie minęło. Co tu kryć, stęskniona Polski, mocniej i rozumniej uczestniczyłam w jej Święcie. I było to, zapewniam, święto prawdziwe. Prawdzi-we święto tych ludzi, którzy z potrzeby serca przyszli na plac. A więc to tak… „Jeszcze nie zginęła” - pomyślałam.

Świąteczny nastrój przygasł, gdy popatrzyłam na woskowe twarze z rozbieganymi oczkami stojących pod Urzędem miejscowych feudałów, na ich sługi i lokajów, na manifestującą się drabinę powiązań, zależności i układów. Zapytałam siebie: dlaczego ci wzruszeni ludzie z placu, dlaczego WY - pozwoliliście na wyrodzenie się tak wielkiej pasożytniczej klasy samorządowej i na opanowanie przez nią miasta? Jak to jest możliwe, że jeden wyalienowany układ wyborczy PRZEZ DZIESIĘĆ LAT bezkarnie żeruje na tym mieście, hamuje jego rozwój, wciska mu miernotę z przeciętnością, do tego kiwa kiczowatą różą. Dając nie wiele, a często knoty w stylu Odlewu Piłsudskiego i lipnego święta oraz pokazy nieudacznictwa w miejscowym muzeum. Dlaczego ugięliście się przed korupcją w różnej postaci? Dlaczego pozwoliliście opanować Radę Miasta ludziom, którzy na pniu sprzedali was Burzyńskiemu i jego klice, którzy (z nielicznymi wyjątkami) nie nadają się do roli mandatariuszy społecznych. Dlaczego pozwalacie poniewierać się – do tego za własne pieniądze - czeredzie samorządowych urzę-dasów i czynowników. Dlaczego dopuściliście, aby waszymi partiami kierowali bezideowi cwaniacy, kunktatorzy i koniunkturaliści, a nawet zwykłe przygłupy? Dlaczego we własnym mieście boicie się i chodzicie z pochylonymi głowami?

DLACZEGO JAKO SPOŁECZNOŚĆ MIEJSKA UTRACILIŚCIE NIEPODLEGŁOŚĆ I DLACZEGO ZGODZILIŚCIE SIĘ NA NIEPODLEGŁOŚCI TEJ UTRATĘ? Bo czym innym jest (wątpliwa coraz bardziej) niepodległość Polski, a czym innym niepodległość miasta, takiego jak Kutno. Czy Kutno, czy Wasze miasto, zdoła się na niepodległość wybić? Czy na niepodległość zasługuje…

am-wy

Artykuł znalazł się na ekutno.pl w listopadzie 2013

 

 

(Materiał nadesłany)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

Mieszkaniec Mieszkaniec

4 12

Pani Olu, serio właśnie dziś ,w przededniu radosnego święta, jest potrzeba ta żółć? 22:18, 09.11.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KutnowianinKutnowianin

11 3

No właśnie, dlaczego pan Burzyński nie uwolni tablicy? Po co jest chowana? Gen.Haller to był wielki bohater. Czy to jakaś niechęć do Stow. Ad Memorandum, gdzie działa pan Wieczorkowski? 22:21, 09.11.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

BlueBlue

4 1

Czy jutro będzie można złożyć kwiaty pod Błękitną Tablicą? Czy w Kutnie jak u HGW nie może być obchodów? 20:24, 10.11.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MieszkaniecMieszkaniec

2 1

Idealny opis kutnowskiej rzeczywistości ,ktora trwa tu od wielu wielu lat i nic się nie zmienia a wręcz przeciwnie.Ba nie można nawet liczyć natutejszych przedstawicieli w sejmie i senacie.No cóż Kutno ma specyficzny klimat ,czyż nie? 17:50, 12.11.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

bluszczbluszcz

3 0

bardzo dobry tekst, i taki aktualny 09:14, 13.11.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ekutno.pl | Prawa zastrzeżone